W okolicach lutego w firmie spalił się serwer. Poszła płyta główna. Komputer miał iść do naprawy, miał się tym zająć syn prezesa. Zabrał serwer do serwisu, po czym zadzwonił do firmy z informacją, że nowe części będą kosztować ponad półtora tysiąca. Wierutna bzdura, bo wszystko na gwarancji i nie miało nawet pół roku. Prezes się na taki wydatek nie zgodził, a serwer zniknął z firmy całkiem (!). Dzisiaj pojawia się syn prezesa i mówi, żebym mu przydzielił IPka z wyjściem na świad na DHCP. Chciałem zobaczyć, co to za nowy wynalazek przytaszczył do firmy, a tu niespodzianka… mój serwerek, z tym, że teraz nazywa się już komputerem sąsiada-syna-prezesa. Ktoś pracuje w gorszych warunkach?
O autorze

Nazywam się Patryk Zawadzki i zajmuję się budową serwisów i aplikacji internetowych.
Interesuje cię moje CV?
Jeśli nie zaznaczono inaczej, treść bloga na licencji CC BY-NC-SA.
Sponsorzy bloga
Reklama na blogach
Blogvertising.pl
Ostatnie notki
Ostatnie komentarze
- Dominik Porada do wpisu Django: cache i aplikacja Admin
- Łukasz Adamczuk do wpisu Dlaczego PHP jest do niczego?
- automatyk do wpisu Dlaczego PHP jest do niczego?
- offtza do wpisu Wszystko git
- Patrys do wpisu Wszystko git
- GDR! do wpisu Wszystko git
- jpc do wpisu Wszystko git
- Patrys do wpisu Wszystko git
- jpc do wpisu Wszystko git
- krzysio do wpisu Wszystko git
Ja mam wdrożyć system przejęty od pewnej firmy. Praktycznie nie ma żadnej dokumentacji, "specyfikacja" powstała jak się wkurzyłem i powiedziałem co o tym g?wnie myślę. Sam kod jest, delikatnie mówiąc, kiepskiej jakości, projekt bazy danych robił chyba szympans. Wszystko oczywiście ma działać o obsługiwać o dwa rzędy wielkości klientów więcej niż przewidywali 'tfurcy'. Co gorsza, człowiek który zgodził się na to po 'mojej' stronie nie wiedział na co dokładnie się zgadza i nie można się teraz wycofać. To jest kanał.
Jak na razie udało mi się wywalczyć pominięcie wprowadzanie jakichkolwiek zmian do tego bajzlu, boję się tylko że to wszystko się wychrzani jak zostanie udostępnione klientom i oczywiście ja będę musiał to ratować.
Kto da więcej? ;)
Ja kiedyś musiałem dla dość popularnego portalu noclegowego przepisać cały system, który dość znany provider usług internetowych napisał w perlu. Panowie chyba akurat raczyli się maryśką podczas tworzenia tego cudeńka. W bazie danych wszystkie pola miały dwuliterowe nazwy. Do tego okazało się, że trzeba znacznie powiększyć funkcjonalność tego wynalazku (dodać nowe ficzery), a całość i tak ledwo zipała, głównie ze względu na leniwy projekt bazy. Ale co im się dziwić, zrobili to w ramach wykupionego pakietu usług (czyli niejako "lecieli po kosztach"). Na koniec ten miły pan (właściciel bazy noclegowej) zalegał nam (ekipa obejmowała też grafika, specjalistę od designu, itp.) w sumie około 5 000 PLN.
ale jazda
podejść do gościa i mu napluć w tważ
dewgabbfjjjjjjkj, c dttr r r tttttzwyhz