Rano przychodzimy do biura, okazuje się, że komputer, na którym pracował syn prezesa, jest w całkowitej rozsypce. Brakuje zasilacza, połowy pamięci, karta graficzna leży w środku luzem. Spalił się w domu komputer i trzeba było podmienić. Ale brakuje też dysku z innego serwera, który podłączony był tam tylko tymczasowo.
Przychodzi syn prezesa. Kulturalnie zadałem pytanie o brakujący dysk. W odpowiedzi usłyszałem “a, zapomniałem go wyciągnąć”. Po chwili syn prezesa dodał “a w ogóle to potrzebny wam ten dysk, bo ja bym go sobie wziął do domu”. A ja, naiwny, myślałem, że komuna umarła.

To prywatna firma, czy państwowa?
A czy w państwowej firmie istnieje taki organ wykonawczy, jak "syn prezesa"? :)
Czasem istnieje :P
Łe, to żadna komuna. :P
pamietasz ta strone ktora robilismy dla TEJ firmy?
ta strone co ja nieopatrznie syn prezena niedlugo pozniej skasowal?
Designu nie skasował. Skasował tylko bazę danych. Strona dalej dostępna.
aj to nie wiedzialem
czyli poszla sie walic tylko masowka, te wszystkie dane, ktorych po prostu od groma przemielilismy?
spoko
pomijam fakt, ze w wypadku tego goscia powinno byc "pracowal" a nie pracowal