Dzwoni telefon. Z właściwą sobie gibkością chwyciłem słuchawkę i podniosłem ją do ucha.
- Patrys, PewnaFirma™. Słucham?
(cisza)
- Słucham?
- Dzień dobry, ja chciałam z Panem Marcinem.
- Przykro mi, nie ma tu nikogo takiego.
- No proszę mnie przełączyć do pokoju 61.
- Przykro mi, nie ma takiego pokoju.
- Ja do męża dzwonię.
- Wydaje mi się, że to pomyłka.
- A to nie jest Szpital Kolejowy?
Jak widać upartego klienta nic nie zniechęca. Nawet podanie nazwy firmy przy odbieraniu telefonu. Sprytna pani podejrzewała, że szpital ma już dość jej ciągłych telefonów i dla niepoznaki maskujemy się podając się za pralnię, fryzjera, czy też może firmę hostingową. Teraz z pewnością nerwowo trzyma trzęsący się palec na guziku “Redial”, kalkulując po cichu, jaką łapówkę mi zaproponować w zamian za możliwość komunikacji z mężem…

Na centrali ciężko łapówkę dostać, prędzej po łbie (jak się komuś uda tam dostać) lub ochrzan telefoniczny (gdzie oczywiście trzeba udawać miłego, bo taka robota :P)
Pozwole sobie wcisnąć swoje trzy grosze, bowiem niektóre ciekawe przypadki z życia SynaPrezesa™ zostały tu pominięte.
Zacznijmy może od liceum, gdzie poznałem SynaPrezesa™. Nie jestem pewien powodu, przez który człowiek ten uwalił jeden rok, ale (jakkolwiek kiblowanie mogło być spowodowane chorobą) zawsze był stuprocentowym leniem i nierobem. Pamiętam, że w szkole obijał się i jedyną pewną rzeczą dotyczącą jego edykacji było wykupowanie palety pączków ze szkolnego sklepiku w tłusty czwartek (ten gość naprawdę kupował wielką metalową paletę pączków…). Chodził potem
z tymi 40 czy 50 pączkami i 'robił interes' sprzedając je o kilka groszy drożej. Niestety nigdy nie wychodził na swoje jako, że straszliwe ilości pączków pochłaniał sam, wiele też rozdawał swoim świetnym kumplom. Ze szkołą zawsze kojarzą się szkolne sympatie i przyjaźnie, aczkolwiek w przypadku SynaPrezesa™ określenia te nabierają ciekawego znaczenia. Otóż pamiętam SynaPrezesa™ zawsze otoczonego kilkoma znajomymi, opisałbym go jako człowieka, który nie znosi być sam. Przyciągał przeto wielu kolegów za pomocą pieniędzy, prezentów, drobiazgów. Nie pomyliłbym się dużo gdybym powiedział, że 1/4 młodzieży szkolnej była u SynaPrezesa™ zadłużona. Przy czym zadłużenie nie jest tu najlepszym słowem. SynPrezesa™ nie pożyczał. On miał gest.
Mamy więc obraz SynaPrezesa™ jedzącego (chyba nigdy nie widziałem go bez jedzenia… ten człowiek zawsze coś je, ew. w przerwach popija), otoczonego zawsze grupka świetnych znajomych, którym często musiał przypominać jak bardzo go lubią przez zakup tego czy owego.
Myśle, że okazałem się swojego czasu niewdzięczną świnią, mając pewne podejrzenia, kiedy to dowiedziałem się, że ojciec SynaPrezesa™, czyli nikt inny jak SamPrezes™ ufundował za całkiem pokaźną sumę pewne przydatne na sali gimnastycznej akcesoria. Strach pomyśleć, ale miałem wtedy nawet pewną opinię na ten temat. Opinię związana z zakupem wspomnianych sprzetów oraz z osobą SynaPrezesa™ oraz jego problemami w nauce. Zapewne się mylę. Chciałbym jeszcze odeprzeć ewentualne oskarżenia dotyczące mojej niewdzięczności i (zapewne niesłusznych) podejrzeń. Nie korzystałem ze wspomnianych sprzętów, jako, że kończyłem już edukację i spędzałem większość czasu na małej salce robiąć na zmianę pompki, przysiady i stając na rękach (wf-ista martwił sie o krzepę przyszłych informatyków i o to jak poradzą sobie w przyszłości z SynamiPrezesów™, którzy wiekszość czasu spędzali w szkolnym sklepiku).
Ciekawe jednak, że SynPrezesa™ postanowił przekonać swojego ojca do dość znacznego datku na wspaniałą szkołę, w której to raz kiblował, oceny miał kiepskie, a frekwencje na poziomie ok 40%.
Przejde dalej, pomijając wstrętne dywagacje. Pozwolę sobie potaplać się w życiu miłosnym SynaPrezesa™. Z opowiadań koleżanek znam dość dobrze metodę SynaPrezesa™ na podryw.
Zwykle zaczyna sie od 'Idziemy na…?' (w miejsce trzech kropek można wstawić lody lub pizza) - jak widać propozycja związana oczywiście z pieniędzmi. Po następującej zaraz odmowie SynPrezesa™ dodaje 'ale ja stawiam!'. Jak widać podryw zwykle związany jest z jedzeniem oraz propozycją protekcji finansowej. Tutaj następuje rozłam. 99% kobiet mowi nie i SynPrezesa™ przechodzi do ataku w rodzaju 'no chooooooooodz, prooooosze' czyli zachowuje się jak rozkapryszone dziecko ('no kuup mi, kuuuup mi!!!'), może liczy na instynkt macierzyński. Tutaj jednak jest definitywnie przegrany i kandydatka albo ucieka w popłochu albo spławia go w ostrzejszych słowach. Pozostaje jednak 1%. Oczywiście nie są to kobiety tak głodne, że marzące o lodach czy pizzy w towarzystwie SynaPrezesa™. Czemu więc umawiają się w tym przesympatycznym gościem?
Odpowiedź kryje się w nocnej naturze SynaPrezesa™. Nie chodzi jednak o niebotyczny rozmiar jego przyrodzenia czy romantycznej nocy na dachu wieżowca i uwodzicielstwie rodem Don Juan. Żadnego SynPrezesaDeMarco™. Otóż SynPrezesa™ posiada jedną wspaniałą cechę. Na najmniejszy znak od swej wybranki reaguje natychmiast. Wystarczy sms 'zjadlabym cos' i nasz ulubieniec wsiada w auto i leci o 1 w nocy przez miasto, zahaczając o pizze Hut, kwiaciarnie czy co tam jeszcze, gubiąc po drodze jakies 100 czy 200 złotych. W końcu to nie jest wielka różnica dla SynaPrezesa™.
Naturalnie bywają też romantyczne podarunki - zakup kubła róż z dostawą do domu za 100 pln dla nowopoznanej niewiasty.
Ktoś powie 'zakochał się od pierwszego wejrzenia!!'. Ja powiem 'jak zwykle'.
Utracjuszostwo zdaje się być ulubionym zajęciem SynaPrezesa™. Jednak jest jeszcze jedno. Jeżdzenie samochodem. Lubienie czegoś jednak nie gwarantuje umiejętności. SynPrezesa™ zna w samochodzie lokalizację jednej tylko rzeczy. Pedału gazu. Nic dziwnego, że nie bardzo zdaje sobie sprawę z zagrożeń wynikających z takiej jazdy, skoro z fizyki to orłem nigdy nie był.
Można zacząć od aspektów finansowych - SynPrezesa™ jeździł samochodami firmowymi kiedy tylko mógł. Potrafił pojechać firmowym samochodem na drugi koniec Polski do koleżanki na wieczór. Ponoć wydawał na benzynę tak znaczne ilości, że zaczął popadać w długi.
Nieustraszony SynPrezesa™ stracił jednak możliwość poruszania się firmowym fordem, zdaje się zwyczajnie go popsuł. Dostał jednak zapasowy samochód.
Z dobrych pomysłów SynaPrezesa™ koniecznie należy wymienić jazdę po mieście w poszukiwaniu stłuczki. Mianowicie SynPrezesa™ jeżdził wraz ze swoim kolegą w okolicach centrum, po drodze, na której zmieniono pierwszeństwo przejazdu w oczekiwaniu aż ktoś sie pomyli i będą mogli w niego wjechać. Jako, że przerysowany zderzak wymagał malowania czy też innej reperacji należało to załatwić kosztem czyjegoś ubezpieczenia. SynPrezesa™ jeździł więc wraz ze swoim kolegą w kołko ciągle tą samą trasą do czasu aż nie wjechali w jakąś nieświadomą zmian pierwszeństwa kobietę. Polowanie trwało ok. pół godziny i zostało zakończone darmową reperacją samochodu kolegi SynaPrezesa™.
Ciekawy sposób na uzyskanie pieniędzy na mechanika, nie sądzicie państwo?
Aby zobrazować umiejętności SynaPrezesa™ należałoby wspomnieć o tym jak wjechał komuś w tył auta rozbijając zderzak w zastępczym samochodzie firmowym. Potrącił człowieka i wjechał w słup pod własnym domem. Zastanawiające o ilu z tych rzeczy wie SamPrezes™. Czarę goryczy przelało wjechanie w słupek. Na drodze do swojego domu, żeby nie powiedzieć pod domem, SynPrezesa™ postanowił wykorzystać całą swoją wiedzę o samochodzie wciskając gaz do oporu. Okazało się, że postanowi pokonać słupek. Przyłożył w niego i wylądował w szpitalu. Zdaje się, że nie było to nic poważnego, jednak policja uznała, że mimo wcześniejszych łapówek nie będzie tolerować tego kierowcy kamikazee i odebrała SynowiPrezesa™ prawo jazdy.
Tak skończyła sie przygoda z samochodem.
Zaznaczam, że spotykam SynaPrezesa™ bardzo rzadko i opowieści aktualne mogą bić te przytaczane przeze mnie na głowę.
Zresztą aktualne opowieści o tym człowieku można przeczytać na tym blogu. Nie widzę szczerze mówiąc żadnej zmiany w charakterze SynaPrezesa™.
Przeszedłbym chętnie do opowieści nt. SamegoPrezesa™, z którym miałem jakiś czas temu trochę styczności, ale to może innym razem.
Pozdrawiam szczególnie autora, wiem, że obcowanie z omawianym człowiekiem musi go kosztować masę nerwów.
Szczerze współczuje i z zapartym dechem czytam dalsze przygody naszego wspólnego znajomego.
Zapomniales dodac, ze SynPrezesa™ dotychczas bezrobotny i w wiecznych dlugach, niedawno kupil sobie nowe auto za 10 000 PLN i rozbija sie nim obecnie, w dalszym ciagu nie posiadajac prawa jazdy.
chyba widzialem koteczka… ktos chyba straci zabki!!!
Jest to grozba karalna.
a wtedy kolega Cichy zamilknie na zawsze…
czyżby jakiś dług wobec SynPrezesa™?
ciekawe w jaki sposob? he he.. a gdzie jest napisane kto komu zabka wybije? he he mojego przyjaciela siostrzenica mleczki gubi… ona tez straci zabka… to tez jest karalne?? he he he ales ty niemadry! Pozdrawiam :P
Patrys… mialem na mysli SynaPrezesa a Ty tak do sprzymierzencow podchodzisz :(
Ah, przepraszam wiec ;]
ooo! czyżby Cichy uzbroił się w disclaimer?
swoja droga.. to o SamymPrezesie z checia bym poczytal! he he to dopiero musza byc jazzy…
Pewnie dostal pączka…
A Cichy? Wolne zarty! Przeciez to sam Ser..znaczy sie SPTM bo kto by sie za niego wstawil?
Nie lubie poczkow! A do SPTM mnie porownywac?? To sa dopiero wolne zarty <zygi>
No ja sie prawie dalem nabrac ze nasz Sel..znaczy sie SPTM, moze miec jakichs kolegow co by sie za niego wstawic mogli. No ale coz ja tez bym sie dopisal do listy "usuniecia mleczakow" :)
pozdro 600V… je je je jest imprezka!!
mysle, ze wszyscy możemy odetchnac z ulga. wydaje mi sie, ze to byl ostani odcinek… Moze patrys sam o tym jeszcze nie wie, bo wlasnie spozywa sobie z kolezanką ;) ale na jednym z serwerow mail do admina jest admin@kamp.pl…
w moim firefoxie ichnia stronka nie wyglada najlepiej… no chyba ze to taki zamysl artystyczny…
ida lepsze czasy dla firmy ;) szkoda ze jeszcze jeden znajomy sie tam bedzie meczyl :(
o selo… znaczy o SyniePrezesa™, ani o jego stworcy nie bede sie wypowiadal, bo mialem nieprzyjemosc niejednokrotnie
anonim jestes mieczak i trzesiesz porami he he :P
Cichy na 17 komentarzy polowa prawie nalezy do ciebie. Masz jakis kompleks? Chcesz zostac zauwazony? Wnosisz cos do tematu swoimi krotkimi bezsensownymi wcinkami? Przeczytaj sam co napisales i moze sie zastanow o co ci chodzi?
ignore!