Niestety, wygląda na to, że do niektórych ludzi nie dotarło, że strona ma charakter czysto rozrywkowy, a przedstawione na niej wydarzenia i postacie celowo nie odnoszą się do żadnych nazwisk ani pseudonimów. W związku z tym cała ostatnia notka została przeniesiona przeze mnie do krainy wiecznych łowów. Nie budowałem miejsca do prowadzenia wojen i przykro mi, że w ciągu ostatnich dwóch dni w takie się zamieniło.
Poczucie humoru to jedno, ale agresja to drugie. Przemyślcie to przed wysłaniem kolejnego komentarza.

Co bylo, to bylo i w zwiazku ze jestem fikcyjny, nie jestem zbyt pamietliwy ;)
Wojny to przeciez nie bylo… nie denerwuj sie tak :]
Przez telefon:
Pracownik: Czesc szefie.
Szef: zapier**laj do pracy!
P: Czemu na mnie szef krzyczy? Jest poniedzialek, trzeba pracownikom mowic cos milego na poczatek tygodnia, a nie tak z grubej rury…
S: Kijem po łbie dostaniesz, to Ci sie odechce cos milego!
hmm…
Praca to nie przelewki, jak deklarujesz przyjście o godzinie 9tej (lub masz tak w umowie) to ma tak być. Może ktoś potrzebuje Twojej pomocy? Albo jest coś pilnego do zrobienia? (np. kawa).
Ale P byl 30 minut przed czasem!
ojej ale error hehe admin schowaj sie
czemu sie nic nie dzieje?
Partyś, poziomy dostępu Twoim przyjacielem ;)
nic się nie dzieje bo nikt się nie rajcuje Twoją osobą SPTM :)
cierpliwie czekamy na kolejną biurową opowieść, gdzieś między kawą, a kolejnym klientem.
Dzien pracownika biurowego wyglada mniej wiecej tak: przed obiadem- nuda, po obiedzie- walka z sennoscia.
Patrys: napisalbys cos ciekawego… bo nudno w tej pracy :]
patrys kontynuuje swoje opowieści - tyle, że już nie tutaj.. :)
I zostawilby wszystkich swoich wiernych czytelnikow? Nieladnie… ;(
O co wy mnie podejrzewacie? :)
O to ze nas porzuciles, biednych, nieszczesliwych bez duchowego wsparcia… eee…
No dobra. Przesadzilam ;-)
Ale ze wojna ktora sie tu rozpetala zniesmaczyla Cie na tyle zeby na czas jakis zarzucic pisanie. Ostatnio to jakas zaraza wsrod joggerowcow ;)