Kulinaria

29. mar 2005

Jako, że dziś od powrotu do domu robię za help­desk do spraw Visual C++ (brr) i MFC (brrr), mia­łem oka­zję prze­my­śleć to i owo i zwe­ry­fi­ko­wać swój pogląd na kolejne gene­ra­cje języ­ków pro­gra­mo­wa­nia. Wiem już, czemu C/C++ pozo­stają moimi ulu­bio­nymi języ­kami, mimo ist­nie­nia takich cudów tech­niki, jak Java. A oto i prawda objawiona:

Można pójść do wspa­nia­łej restau­ra­cji, takiej ze wspa­niałą obsługą, rewe­la­cyjną kuch­nią, ide­al­nie skom­po­no­wa­nym menu i najeść się do syta. Ale o ile przy­jem­niej samemu ugo­to­wać coś zja­dli­wego? Wie­dzieć, co jest w środku, czer­pać przy­jem­ność z samego pro­cesu twór­czego, nawet jeśli efekt koń­cowy nie wygląda jak na zdję­ciach z McDo­nalda. C/C++ to rodzina języ­ków, które cie­szą samym fak­tem, że pro­gram w ogóle działa (a przy­naj­mniej się kom­pi­luje). :>

There are 8 comments in this article:

  1. 29. mar 2005Cachotterie says:

    Tylko nie McDo­nalda, dobrze? :P

    Począ­tek z wspa­niałą restau­ra­cją bar­dziej mi pasował.

    I tak w ogóle: i kto to mówi, ten co to w kuchni umie wody nie przy­pa­lić i mikro­falę obsłu­żyć? :PPP

  2. 29. mar 2005Tomash says:

    Ana­lo­gia cie­kawa, ale dla­czego w takim razie (czego oboje jeste­ście naj­lep­szym przy­kła­dem ;)) to faceci wolą sie­dzieć w kuchni i goto­wać, a kobiety do restauracji*?

    * — moja kole­żanka nie­na­wi­dziła pro­gra­mo­wa­nia, kiedy na uczelni przez dwa seme­stry pró­bo­wali w nią wci­snąć C i C++ (po jed­nym seme­strze); teraz mamy semestr Javy i pro­gra­mo­wa­nie zaczęło jej się bar­dzo podobać.

  3. 30. mar 2005Nina says:

    Cach: to i tak lep­szy ode mnie jest ;) bo ja wodę na her­batę też kie­dyś przy­pa­li­łam ;) no i zda­rzyło się zapa­rzać her­batę nie­prze­go­to­waną wodą ;)

    Tomash: ja nie lubię cho­dzić do restau­ra­cji ;P wolę jak ktoś coś dla mnie ugotuje ;)

    I czy wszyst­kie kobiety mające stycz­ność z C/C++ w szkole czują nie­chęć do tych języków?

  4. 30. mar 2005Cachotterie says:

    Chyba nie znam takiej która by lubiła C/C++, pomi­ja­jąc już że ogól­nie znam mało kobiet pro­gra­mu­ją­cych (ale jeśli już, to w czymś o wyż­szych pozio­mach abstrakcji).

    Tak wła­śnie :P To jest kwe­stia chęci i umie­jęt­no­ści myśle­nia abs­trak­cyj­nego vs. myśle­nia prag­ma­tycz­nego i przyziemnego ;))

  5. 30. mar 2005sztywny says:

    Można na to spoj­rzeć z dru­giej strony. Próba napi­sa­nia cze­goś bar­dziej fan­ta­zyj­nego w C/C++ to jak próba zbu­do­wa­nia dra­pa­cza chmur z uży­ciem cegieł, szpa­chli i drabiny…

  6. 30. mar 2005Tomash says:

    Sztywny: wszystko jest kwe­stią czasu i odpo­wied­nio dużego zespołu pro­gra­mi­stów :). Całe KDE jest w C++, GNOME jest w C (cho­ciaż to aku­rat uwa­żam za błąd pro­jek­towy, taką gim­na­stykę tam odsta­wiają że strach).

    Cho­ciaż jak to ładnie ujął Eckel „CPU time is cheap, programmer’s time isn’t”, więc oczy­wi­ście masz rację.

  7. 31. mar 2005zgoda (jarek) says:

    Jestem czło­wie­kiem luk­su­so­wym, wybie­ram restaurację.

  8. 2. kwi 2005Jezuch says:

    Może jestem kobietą, bo nie cier­pię C++ ;)

Write a comment:

Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 2.5 Poland
This work by Patryk Zawadzki is licensed under a Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 2.5 Poland.