Monthly Archive for 03.2005

Szukam pomysłów

Od kilku lat szukam dobrego narzędzia do organizacji pracy grupowej. Jest sobie phpCollab - od początku mój faworyt i ulubione narzędzie pracy, są i inne systemy. Wszystkie robią praktycznie to samo - umożliwiają zarządzanie projektem. Problem w tym, że żaden nie pozwala robić tego efektywnie. Reklamują się różnymi ficzerami, mają piękne zestawienia, wykresy, tabelki, fukcje liczące efektywność zespołu i poszczególnych członków, integrację z bugtrackerami, przypominacze, kalendarze osobiste, książki adresowe, rozliczenia z klientami itp. Wszystko byłoby dobrze, gdyby ktoś tego potrzebował. W każdej firmie szef jest jeden, pracowników wielu. W grupach zrzeszających freelancerów szefa nie ma wcale. Dlaczego więc nie istnieje żaden system, który przede wszystkim jest wygodny, a dopiero później przynosi szefowi gazetę w zębach? Ano istnieje, płatny. Nazywa się Basecamp i nim też interesuję się od dłuższego czasu. Wczoraj, po kolejnym przejrzeniu wszystkich screenów i listy zalet, a także lekturze kilku poważnych artykułów na temat jego użyteczności, postanowiłem zbudować taki system na własne potrzeby.

Idea jest prosta: zbudować system, który pomoże w wygodnym zarządzaniu projektem w webdevelopingu. Czysty, przejrzysty, wygodny. Bez zbędnych tabelek i wykresów generowanych przez paskudne skrypty GD na potrzeby High Council w megakorporacjach. Potrzebne jest narzędzie, którego używanie będzie tak proste jak prowadzenie bloga. Oparte na liście zadań przypisanych do pracownika i projektu, z systemem weblogowej wymiany informacji tekstowych (notek) i weblogowymi komentarzami. Do tego możliwość załączania plików do notek, podpinania linków do tasklisty, kalendarz (który służy tylko i wyłącznie do wyświetlania zaległych i przyszłych terminów) i prosty podział na fazy projektu (zwykłe kategorie postów, ewentualnie możliwość ustawienia któregoś z tasków jako milestone, a innym nadania statusu blokującego dany milestone).

Dla projektów zewnętrznych powinna być możliwość przypisania klienta, a jego pracownikom umożliwienie śledzenia postępu nad pracami za pomocą jakiegoś prostego interfejsu (z możliwością dodawania notek).

Z dodatkowych umilaczy: obowiązkowa obsługa RSS (jeśli się da, to wszystkiego - projektów, notek, komentarzy, todo), miło byłoby też wspierać iCal/vCal (do podpięcia tasklisty pod Evolution lub Sunbirda chociażby). Zastanawiam się też nad integracją z botem powiadamiającym na jabbera, bo to często szybsze i wygodniejsze niż poczta.

Interfejsem zajmę się z Jarvisem, który przygotuje niedługo projekt graficzny (tutaj chciałbym iść w kierunku Basecamp). Problem zaś tyczy się funkcjonalności, bo zanim zaczniemy wdrażanie pomysłu, dobrze mieć zamkniętą listę oczekiwań. Może ktoś z was ma jeszcze jakiś pomysł? Coś, co widzieliście w jednym systemie, ale brakuje tego w drugim? Coś ułatwiającego pracę? Całość ma być nastawiona przede wszystkim na zespół. Nie chcę kolejnego napakowanego statystykami systemu, który dla zwykłych pracowników wygląda jak plik Worda po imporcie do notatnika lub jak widok źródła strony wykonanej we FrontPage’u.

Miło byłoby, gdybym mógł efekt udostępnić za darmo (przynajmniej do użytku prywatnego), ale obiecać nic nie mogę. Może się nagle okazać, że firma będzie zainteresowana przejęciem projektu (co byłoby mi na rękę finansowo i ze względu na czas, jaki będę mógł poświęcić na rozwijanie pomysłu).

Proza życia codziennego

W pewnej firmie źle się stało,
coś działało i przestało.
Nie można podnieść apacza,
nie startuje, się wykrzacza.
Brak HTTP obsługi -
zapowiada się dzień długi.
Czyja mogła to być wina?
Mamy nowego admina,
ma on zalet co niemiara,
lecz największa z nich to wiara,
że nic złego się nie stanie,
że usługa prędko wstanie,
nie zepsuje się, nie padnie,
będzie nadal działać ładnie.
Lecz zawiodła medytacja,
apacza konfiguracja
okazała się wadliwa,
a sam apacz tylko zbywa,
twierdząc, że się uruchamia.
Admin grzechem zaniedbania,
wierząc w duchu w świat Utopii,
nie wykonał wcześniej kopii.
Przez szefa przekazał grupie:
“panowie, jesteśmy w dupie”.
A nadzieja, oczywiście,
cała w biednym programiście,
co, z powodu swej choroby,
miał plan - przespać resztę doby.
Siadłem przeto do konsoli,
sprawdzam w logach, co go boli,
lecz, niestety, nie ma śladów,
brak objawów jakichś padów.
Szeroko pojęta bida,
proces znika, brak też PIDa,
jednak zamiast panikować,
zapragnąłem go strace’ować.
Dziwnych rzeczy kilkanaście,
w końcu sygnał jedenaście.
Poprosiłem więc admina,
by moduły powycinał.
Jeden na raz komentował
i w ten sposób zdiagnozował.
Koniec końców się udało,
wyciął IMAP - zadziałało.
Tu przyczynę miała klapa -
głupi moduł do PeHaPa.
Zwykły restart, sprawa mała,
dwie godziny prawie trwała.
Jak więc uczy statystka -
bez backupu, nie dotykaj.