Co można zrobić w trzy godziny po pracy? Można pójść na piwo, można obejrzeć ciekawy film (byle długi), poczytać książkę, pooglądać telewizję (jeśli jest się głuchym, ślepym i odpornym na głupotę, albo wyjątkowo ceni się reklamy). Można też pójść do grafika do domu i pobawić się flashem.
Artystycznie zdolności posiadam absolutnie zerowe, nie znam się specjalnie na Macromedia Flashu MX, znam się za to na programowaniu i sprawia mi to niesamowitą frajdę, a tak się akurat złożyło, że jeden z klientów zamówił od nas… Ponga! Takiego ze starusieńkich automatów Atari, z wbudowanym telewizorem (kiedy o płaskich ekranach nikt jeszcze nie słyszał) i z pokrętłem zamiast joysticka.
Efektem trzygodzinnego dopieszczania i testowania jest najnudniejsza gra na świecie. W wersji pełnej można, naturalnie, pograć myszką i zapisać swój wynik online.

Dzięki wielkie. Nie wiesz nawet jak mi dzisiaj pomogłeś. Właśnie tym wpisem. Muah. ;)
Hmm, pewnie nie miałaś pomysłu, jak spędzić najbliższe 3 godziny? ;]
W sumie powinnam się uczyć. Jutro mam egzamin, który będzie prawdopodobnie pierwszym oblanym egzaminem na studiach - w ciągu trzech lat. Mam otwarte cztery książki - bo czytam je jednocześnie ;) i zaczęłam się zastanawiać jak zwała się moja ulubiona gra na Amigę… i wiem, dzięki Tobie :> PANG!! (nie mylić z Pongiem ;))
W PANG! się strzelało linką z kotwiczką, takie asteroids w poziomie. Uwielbiam tą grę, mam nawet wersję na komórkę.
ej ej to dzisiaj juz piatek :`(
cosiezrylemtomoje
a co do tego Patrys: ja nierozumieju (:
No! Najlepsza na świecie. Miałam wtedy hym Commodore Amiga CDTV (czy jakoś tak) i jak rozwaliłam joystick to musiałam w Panga grać pilotem… :)
Można też te 3 godziny po pracy spędzić w autobusie ;>