HOWTO: Szukanie pracy w IT

10. lip 2005

Wszy­scy trą­bią, że ciężko o pracę, że nie ma, że bieda w kraju. O ile gór­nicy fak­tycz­nie mają na co narze­kać, o tyle umę­czeni infor­ma­tycy (w sze­ro­kim tego słowa zna­cze­niu) plotą bzdury. Miejsc pracy jest wię­cej niż fachow­ców, bo rynek ten w Pol­sce dopiero się roz­wija, a w ofer­tach można wręcz przebierać.

Przygotowania wstępne

Mówie­nie o infor­ma­tyce jak o kon­kret­nym zawo­dzie, to jak powie­dze­nie, że kon­kretną pracą jest robot­nik. Są tu setki spe­cjal­no­ści, od sta­ty­styki po pro­gra­mo­wa­nie, a każda ma inne wyma­ga­nia i spe­cy­fikę pracy. Łączy je tylko jedno — do pracy nie­zbędny jest kom­pu­ter. Jako pro­gra­mi­sta, sku­pię się bar­dziej na rdze­niu tego rynku, czyli na spe­cja­li­za­cjach tech­nicz­nych — pro­gra­mo­wa­niu, admi­ni­stra­cji, apli­ka­cjach sieciowych.

Pierw­szą ważną rze­czą jest wybra­nie w miarę wąskiej spe­cja­li­za­cji. Nikt nie zabra­nia ci posia­dać wielu hobby i inte­re­so­wać się wszyst­kim po tro­chu, jed­nak twój pra­co­dawca będzie zain­te­re­so­wany współ­pracą z tobą w zakre­sie kon­kret­nych obo­wiąz­ków. Stąd powi­nie­neś przede wszyst­kim inwe­sto­wać swój czas w roz­wój w wybra­nym kie­runku. Jeśli chcesz być pro­gra­mi­stą, wybierz grupę doce­lową. Mogą to być apli­ka­cje desk­to­powe, software na komórki, gry kom­pu­te­rowe, opro­gra­mo­wa­nie ser­we­rowe, apli­ka­cje inter­ne­towe, zagnież­dżone sys­temy czasu rze­czy­wi­stego czy skrypty Flash. Jako admi­ni­stra­tor możesz spe­cja­li­zo­wać się w zarzą­dza­niu far­mami pro­duk­cyj­nymi, roz­le­głymi sie­ciami, czy tuningu kon­kret­nych usług ser­we­ro­wych. Wszystko jedno, co wybie­rzesz, niech sta­nie się to twoją mocną stroną. Prze­ciętny stu­dent infor­ma­tyki ma przy­naj­mniej mini­malne poję­cie o każ­dym z wybra­nych kie­run­ków, ty nie możesz być prze­ciętny, musisz prze­ko­nać pra­co­dawcę, że to wła­śnie ty naj­le­piej pasu­jesz do danego stanowiska.

Śledź rynek. Skoń­czyły się czasy, kiedy wystar­czyło tro­chę pokli­kać w jakimś pro­gra­mie, żeby uwa­żać się za guru i wyrocz­nię. Chcesz pra­co­wać jako webde­ve­lo­per i znasz HTML? Świet­nie, ale czy potra­fisz swo­bod­nie poru­szać się w tech­no­lo­giach takich jak CSS, sIFR, AJAX? Cytu­jesz obiekty drzewa DOM z pamięci? Mamy rok 2005 i tech­nika nie stoi w miej­scu, klienci (a przez to i pra­co­dawcy) ocze­kują nowi­nek, a ty będziesz musiał temu podołać.

Upew­nij się, że uży­wasz naj­opty­mal­niej­szych narzę­dzi i naucz się je efek­tyw­nie wyko­rzy­sty­wać. Oczy­wi­ście, kod można pisać w notat­niku, ale z całą pew­no­ścią dużo wygod­niej robi się to w zin­te­gro­wa­nych środo­wi­skach, ofe­ru­ją­cych zwi­ja­nie sek­cji i kolo­ro­wa­nie składni. Dowiedz się, z czego korzy­stają auto­ry­tety w danej branży, nie zatrzy­muj się na pierw­szym pro­gra­mie, który działa. Sumien­nie porów­naj dostępne na rynku apli­ka­cje i zor­ga­ni­zuj sobie listę wad i zalet. Pamię­taj, że być może w przy­szło­ści będziesz zmu­szony korzy­stać z odgór­nie narzu­co­nego opro­gra­mo­wa­nia — naj­praw­do­po­dob­niej będzie to wła­śnie jeden z uzna­nych w branży liderów.

Śledź ludzi. Mamy XXI wiek, czas blo­gów. Blogi pro­wa­dzą ucznio­wie pod­sta­wó­wek, gim­na­zjów, lice­ali­ści i stu­denci. Być może cię to zdziwi, ale pro­wa­dzą je także biz­nes­meni, mana­ge­ro­wie i pro­gra­mi­ści. Popy­taj bar­dziej doświad­czo­nych, niech polecą ci kilka lin­ków, stam­tąd — po siatce odno­śni­ków — tra­fisz na szer­sze wody. Zanim zachwy­cisz się ślepo każ­dym, kto pisze posty dłuż­sze niż dwa zda­nia o myciu zębów, rozej­rzyj się po wza­jem­nych rela­cjach, pole­mice i kry­tyce na innych blo­gach — będzie ci łatwiej zorien­to­wać się, kto powi­nien być dla cie­bie autorytetem.

Naucz się bie­gle czy­tać angiel­skie tek­sty, 90% inte­re­su­ją­cych cię infor­ma­cji znaj­dziesz w sieci wła­śnie w tym języku. Nie­odzowne będzie także zazna­jo­mie­nie się ze słow­nic­twem spe­cy­ficz­nym dla danej branży — doty­czy to tak języka pol­skiego jak i angiel­skiego. Nie zdziw się, kiedy ktoś zapyta cię, czy wiesz co to flo­atus divi­tis czy segvo­wa­nie.

Naucz się orga­ni­zo­wać swój czas. Sprawdź, ile czasu zaj­muje ci wyko­na­nie każ­dego pro­jektu. Oblicz, ile pro­cent z tego czasu poświę­casz na poszcze­gólne etapy reali­za­cji. Zasta­nów się, czy gdyby wię­cej czasu poświę­cić na wcze­śniej­sze pla­no­wa­nie, to faza budo­wa­nia i wdra­ża­nia nie ule­głaby skró­ce­niu. Naucz się myśleć przy­szło­ściowo, reali­zu­jąc frag­ment pracy, pomyśl, jakie mogą być poten­cjalne przy­czyny jego póź­niej­szej mody­fi­ka­cji i czy nie można temu zapo­biec już w danym momencie.

Szu­kaj zna­jo­mo­ści, zna­jo­mo­ści zawsze się przy­dają. Czy to w poszu­ki­wa­niu pracy, czy w póź­niej­szym roz­wią­zy­wa­niu napo­tka­nych pro­ble­mów. Czę­sto będziesz w sta­nie zaosz­czę­dzić mnó­stwo czasu, zwra­ca­jąc się do osoby, która dany pro­blem już rozwiązała.

Poszukiwanie pracy

Z naj­lep­szym nawet przy­go­to­wa­niem, nie ocze­kuj, że praca sama cię znaj­dzie. Oczy­wi­ście, z cza­sem i takie przy­padki zda­rzają się coraz czę­ściej — wystar­czy wyro­bić sobie choćby mini­malną renomę. Póki co jed­nak, trzeba szczę­ściu dopomóc.

Zanim zaczniesz szu­kać pracy i porów­ny­wać ogło­sze­nia, dowiedz się jak naj­wię­cej o struk­tu­rze płac w wybra­nym sek­to­rze rynku. To, co dla świeżo upie­czo­nego stu­denta może wyglą­dać na lukra­tywną ofertę, może w rze­czy­wi­sto­ści leżeć grubo pod kre­ską prze­cięt­nych zarob­ków. Musisz oczy­wi­ście wziąć pod uwagę swój staż i umiejętności.

Naj­więk­szym źródłem ofert pracy są grupy dys­ku­syjne (pl.praca.oferowana), czę­sto jest to też miej­sce, gdzie dane ogło­sze­nie poja­wia się po raz pierw­szy. Warto regu­lar­nie prze­glą­dać pod­sy­łane tam oferty. Nie­stety, więk­szość pra­co­daw­ców ogła­sza­ją­cych się za pośred­nic­twem Use­netu to ludzie poszu­ku­jący zde­spo­ero­wa­nych stu­den­tów, stąd ofe­ro­wane zarobki są nie­współ­mier­nie niskie w porów­na­niu do nakła­da­nych na pra­cow­nika obo­wiąz­ków. Igno­ruj takie ogło­sze­nia, bar­dziej opłaca się poszu­kać dłu­żej niż potem żało­wać pod­ję­tej współpracy.

Dru­gim źródłem infor­ma­cji o ofer­tach jest prasa papie­rowa. Są to zarówno dzien­niki o cha­rak­te­rze ogól­no­in­for­ma­cyj­nym, jak i spe­cja­li­zo­wane maga­zyny bran­żowe. Pierw­sze mają ogromną zaletę — publi­kują tylko ogło­sze­nia z oko­lic two­jego miej­sca zamiesz­ka­nia. Dru­gie z kolei ogra­ni­czają się do poten­cjal­nych miejsc, w któ­rych chciał­byś pra­co­wać. Firmy publi­ku­jące się w maga­zy­nach bran­żo­wych mają też z reguły więk­szy budżet, a co za tym idzie, wię­cej pie­nię­dzy do wyda­nia na ciebie.

Trze­cim źródłem ofert są dedy­ko­wane ser­wisy inter­ne­towe — od bar­dzo ogól­nych, jak praca.pl, przez dedy­ko­wane dla kon­kret­nych grup, jak wro­cław­skie Biuro Karier dla stu­den­tów, aż do spe­cja­li­zu­ją­cych się w kon­kret­nej branży, jak IT Kon­trakt.

Nie bój się zgła­szać do rekru­ta­cji. Jeśli to moż­liwe, swoje CV i list moty­wa­cyjny wysy­łaj pocztą elek­tro­niczną — prze­rzu­casz w ten spo­sób całość kosz­tów rekru­ta­cji na poten­cjal­nego pra­co­dawcę, co pozwala star­to­wać jed­no­cze­śnie w kon­kur­sach do kilku-kilkunastu ofert. Zgła­szaj swoją kan­dy­da­turę nawet kiedy nie jesteś pewien w 100% swo­jego zain­te­re­so­wa­nia. W przy­padku rezy­gna­cji, grzecz­nie poin­for­muj o tym firmę, nie musisz poda­wać powodu zmiany zdania.

Zanim zde­cy­du­jesz się wal­czyć o kon­kretne sta­no­wi­sko, roz­po­znaj rynek. Dowiedz się, jak duża jest firma, jaką cie­szy się renomą i ile osób zatrud­nia. Będzie ci łatwiej oce­nić moż­li­wo­ści roz­woju zawo­do­wego, pod­wyżki czy awansu. Małe, kilku(nasto)osobowe firmy cha­rak­te­ry­zują się lep­szą atmos­ferą pracy, ale z reguły płacą mniej. Duże firmy mniej liczą się z kosz­tami, ale obo­wią­zuje tam więk­sza dys­cy­plina pracy.

Nie ogra­ni­czaj się do rynku ściśle zwią­za­nego z IT. Czę­sto lepiej płatną pracę można zna­leźć w fir­mie zaj­mu­ją­cej się innego typu dzia­łal­no­ścią, a tylko poszu­ku­ją­cej spe­cja­li­sty na dane stanowisko.

Nie popę­dzaj pra­co­dawcy. Zasy­py­wa­nie firmy tele­fo­nami i ema­ilami nie przy­spie­szy pro­cesu rekru­ta­cji. Warto za to przy­po­mi­nać się co jakiś czas (np. raz na kwar­tał), jeśli upra­gnio­nego sta­no­wi­ska nie dosta­niesz. Dajesz w ten spo­sób pra­co­dawcy znać, że twoja kany­da­tura nadal jest aktu­alna. Dobrze przy oka­zji pode­słaś uak­tu­al­nione CV i pochwa­lić się postępami.

Rozmowa kwalifikacyjna

Jeśli twoje resume zrobi odpo­wied­nio dobre wra­że­nie, zosta­niesz zapro­szony do kolej­nego etapu rekru­ta­cji, któ­rym jest spo­tka­nie oso­bi­ste. Dobrym pomy­słem jest przy­go­to­wa­nie się do tego wizu­al­nie, to jest wbi­cie się w naj­lep­szy gar­ni­tur ze ślubu szwa­gra i wypo­le­ro­wa­nie butów. Są od tego pewne wyjątki (np. ja na ostat­niej roz­mo­wie byłem w sze­ro­kich spodniach i blu­zie z kap­tu­rem oraz z nie­śmier­tel­ni­kami na szyi), ale jeśli pra­co­dawca nie zazna­czy wyraź­nie, że możesz przyjść ubrany luźno, to zna­czy że nie możesz. Nie należy prze­sa­dzać rów­nież w drugą stronę, jeśli twój roz­mówca podej­mie cię w spor­to­wej mary­narce, a ty wyglą­dać będziesz jak pre­zes banku, to może to wywo­łać nega­tywne sko­ja­rze­nia zwią­zane z twoją osobą.

Nie ćwicz przed lustrem uśmie­chu i nie pisz mowy otwie­ra­ją­cej. Bądź natu­ralny, pod­chodź do sprawy pro­fe­sjo­nal­nie, ale nie sztywno. Lep­sze wra­że­nie zro­bisz dow­cipną odpo­wie­dzią niż wydu­ka­nym cyta­tem z podręcznika.

Nie spóź­nij się, komi­sja rekru­ta­cyjna ma prawo trzy­mać cię na kory­ta­rzu dowol­nie długo, ale tobie nie wolno pozwo­lić im cze­kać — to ozna­cza brak szacunku.

Nie chwal się na zapas, nie opo­wia­daj o rze­czach, które nie miały miej­sca. Łatwo twoje umie­jęt­no­ści spraw­dzić w prak­tyce, a naj­mniej­sze nawet wykryte kłam­stwo spo­wo­duje prze­su­nię­cie two­jej kan­dy­da­tury w bar­dzo bli­skie oko­lice kosza.

Nie bądź skromny, ale uni­kaj dumy. Pokaż wszyst­kie swoje zalety, ale tylko te zwią­zane ze sta­no­wi­skiem, o które się sta­rasz. Zanu­dza­nie szefa osią­gnię­ciami w kon­kur­sach recy­ta­tor­skich z pierw­szych lat szkoły pod­sta­wo­wej nie uczyni cię w jego oczach bar­dziej inteligentnym.

Odpo­wia­daj całymi zda­niami. Sta­raj się odpo­wia­dać jak naj­le­piej potra­fisz, ale nie lej wody. Jeśli nie masz poję­cia na dany temat, to zaznacz to wyraź­nie, przy oka­zji doda­jąc, że szybko się uczysz, a następ­nie skie­ruj roz­mowę ponow­nie na listę swo­ich zalet.

Uni­kaj roz­mowy na temat poprzed­nich miejsc pracy, im mniej mówisz o wadach poprzed­nich firm, tym więk­szą odzna­czasz się lojal­no­ścią i dys­kre­cją. Są to cechy jak naj­bar­dziej pożą­dane w każ­dym miej­scu pracy.

Test praktyczny

Przy­go­tuj się na to, że coraz wię­cej firm chce spraw­dzić kan­dy­data jesz­cze zanim zacznie pracę. Może się zda­rzyć tak, że w kilka dni po roz­mo­wie kwa­li­fi­ka­cyj­nej zosta­niesz zapro­szony na poli­gon, gdzie w ciągu paru godzin pracy przy kom­pu­te­rze spraw­dzone zostaną twoje dekla­ra­cje umie­jęt­no­ści. Szybko zoba­czysz, dla­czego nie warto było kła­mać w cza­sie roz­mowy kwalifikacyjnej.

Zanim przy­stą­pisz do testu, dowiedz się, co będzie oce­niane, czy komi­sja zwra­cać będzie uwagę na metodę roz­wią­za­nia, czy na efekt. Pamię­taj o tym pod­czas roz­wią­zy­wa­nia posta­wio­nego ci problemu.

Powo­dze­nia.

There are 77 comments in this article:

  1. 10. lip 2005Vrok says:

    Nie­zły tekst, tylko to „uwa­rzaj”. :P

  2. 10. lip 2005Patrys says:

    OMG, za mało kawy, za dużo jel­lon­ków na Gadu-Gadu.

    Fixed.

  3. 10. lip 2005iniside says:

    Bar­dzo cie­kawe. Co do jelon­ków. Wystar­czy wyczy­ścić dane w kata­logu i spokój ;)

  4. 10. lip 2005GuessWhy says:

    Chyba sobie wydru­kuję … naprawdę dobry tekst :).

  5. 10. lip 2005nbw says:

    Sam mia­łem kie­dyś coś podob­nego napi­sać. Dobrze ujętę i sformułowane :)

    Może tylko mógł­bym cze­pić się „cyto­wa­nia obiek­tów DOM z pamięci”. Oso­bi­ście uwa­żam to za zagra­ca­nie sobie pamięci rze­czami nie­mal tak istot­nymi jak suma rocz­nych opa­dów w Ban­gla­de­szu.

    To nie klasówka.

    I kwe­stia mailo­wego wysy­ła­nia CV i listu moty­wa­cyj­nego. Jeśli fak­tycz­nie zależy ci na pracy — suge­ruję po wysła­niu apli­ka­cji wysłać albo maila z moni­tem czy doszło albo zadzwo­nić.

    Czę­sto bowiem bywa tak, że maile uty­kają u „pani Jadzi”, która wła­śnie, przy­pad­kiem, wyje­chała na urlop.

    I jest jesz­cze kwe­stia szczę­ścia. Już chyba mówiłem/pisałem o tym, jak w pew­nej fir­mie prze­bie­gała rekru­ta­cja. Przy­szedł pan głów­no­do­wo­dzący rekru­ta­cją, spoj­rzał na kupkę apli­ka­cji, wydzie­lił z niej ze 3/4 kar­tek i wrzu­cił je do kosza. Na pyta­nie co z nimi odpo­wie­dział — w tej gru­pie są ci, któ­rzy nie mieli szczęścia.

    Dodam, że warto być dow­cip­nym i nie bać się popra­wiać ofert — naj­lep­sze firmy spe­cjal­nie prze­my­cają błędy w ofer­cie bądź dają w ofer­cie jakieś zada­nie do wyko­na­nia: vide google. Tak zda­rzyło się mojemu zna­jo­memu, który zwró­cił pra­co­dawcy uwagę, że w jego ofer­cie jest błąd: wyma­gano 8 let­niego doświad­cze­nia w dzie­dzi­nie, która ist­nieje od 3 lat. To wła­śnie ta uwaga spra­wiła, że dostał pracę.

    A co do dow­cip­no­ści? Przy ostat­niej oka­zji, tej która zakoń­czyła się moim zatrud­nie­niem, pozwo­li­łem sobie na bez­czelny żart. Kiedy pra­co­dawcy zabra­kło pytań po kilku minu­tach i zapy­tał „czy mam jakieś pyta­nia”, odpo­wie­dzia­łem — tak, kiedy zaczynam?

  6. 10. lip 2005nbw says:

    A moja Sio­stra, będąc na roz­mo­wie w tep­sie miała test na szyb­kość pisa­nia. Miała napi­sać dwa roz­bu­do­wane zda­nia. Jedno było frag­men­tem pio­senki, a dru­gim było „Bar­dzo chcia­ła­bym pra­co­wać w TPSA” ;)

  7. 10. lip 2005siwa says:

    Dwóch infor­ma­ty­ków i webma­stera moja Fabryka przy­mie od zaraz. Z cmok­nię­ciem w dowolną część ciała.

  8. 10. lip 2005Patrys says:

    nbw:

    Z tym DOM to był żart, cho­dziło mi bar­dziej o document.getElementById() i element.getElementsByTagName() jako kontr­przy­kład dla odwo­ła­nia przez document.all albo lepiej przez samą nazwę.

  9. 10. lip 2005DeeJay1 says:

    To ja może już potul­nie wra­cam do swo­jego biura, bo w IT widzę ciężko mi będzie..

  10. 10. lip 2005Patrys says:

    DeeJay1:

    Możesz roz­wi­nąć swoją myśl? :D

  11. 10. lip 2005bazyl says:

    Bar­dzo dobry tekst, ale bra­kuje w nim paru szcze­gó­łów. Np o bar­dzo czę­sto spo­ty­ka­nym pyta­niu „dla­czego chce pan zmie­nić pra­co­dawcę. Dla­czego chce Pan odejść/odszedł Pan z poprzed­niej pracy” Pyta­nie nie­bez­pieczne. Naj­lep­szą odpo­wie­dzią jest „prze­sta­łem się roz­wi­jać i szu­kam nowych wyzwań. Obie strony wie­dzą, że to kłam­stwo, ale pra­co­dawca od razu czuje, że dla Cie­bie to temat tabu i z sza­cun­kiem odno­sisz się do swo­jego poprzed­niego pra­co­dawcy nie zdra­dza­jąc powo­dów, dla któ­rych chcesz zmie­nić pracę.

  12. 10. lip 2005Jam Łasica RF says:

    > Mamy rok 2005 i tech­nika nie stoi w miejscu

    Poprzedni wpis suge­ruje zupeł­nie coś innego ;-)

  13. 10. lip 2005m says:

    chcial­bym tylko dodac, ze zapo­mnia­les Patrys o naj­wiek­szej kopalni pracy dla infor­ma­ty­kow, jaka w tej chwili jest ser­wis jobpilot.pl — liczba ofert zde­cy­do­wa­nie prze­wyz­sze te dostepna na p.p.o, poza tym sa tam oferty znacz­nie powa­zniej­sze. Znam wie­eeele firm szu­ka­ja­cych spe­cja­li­stow i ofe­ru­ja­cych im bar­dzo godziwe wyna­gro­dze­nia, ktore na p.p.o oglo­szen nie publi­kuja — doty­czy to wpraw­dzie glow­nie sta­no­wisk typu software engi­neer i software deve­lo­per, a nie webdesigner/developer, no ale jednak.

  14. 10. lip 2005Patrys says:

    Misiek, tylko ja poda­łem przy­kłady rodza­jów ser­wi­sów, a nie kon­kretne sajty. Ja mam takich kil­ka­na­ście w zakład­kach i nie tylko polskich ;]

  15. 10. lip 2005m says:

    No i z tym stro­jem to prze­gia­les, bo apli­ku­jac na sta­no­wi­ska inzy­nier­skie, w kto­rych do pracy przy­cho­dzisz w tym, w czym posze­dles spac, nie trzeba sie prze­bie­rac jak na uro­dziny babci. Dwa razy bylem tak ubrany — raz prze­gia­lem, bo nic nie wie­dzia­lem o fir­mie, w kto­rej potem pra­co­wa­lem dwa lata ;), za dru­gim razem byla to duza kor­po­ra­cja, a sta­no­wi­sko zde­cy­do­wa­nie malo inzynierskie.

  16. 10. lip 2005m says:

    Inna sprawa, ze za dru­gim razem (moze na szcze­scie) roboty nie dostalem ;)

  17. 10. lip 2005Patrys says:

    Tylko że twój strój codzienny wygląda jak mój galowy ;>

  18. 10. lip 2005m says:

    Patrys: no szur, bra­chu, ze tak :). Podob­nie mam i ja, ale job­pi­lot to zupel­nie nie­zle miej­sce na szu­ka­nie roboty w Polsce ;)

  19. 10. lip 2005m says:

    A to juz inna sprawa ;)

  20. 10. lip 2005m says:

    A powa­zniej — bar­dzo fajny tekst o rekru­ta­cji w IT czy­ta­lem jakis czas temu, teraz pogo­ogla­lem i mam: http://www.joelonsoftware.com/articles/fog0000000073.html

    Co wie­cej, pyta­nia z cyklu „napisz atoi()” to nie mrzonki — zna­jomy, ktory sie­dzi teraz w Red­mond, WA na sta­no­wi­sku test engi­neer mial pod­czas roz­mowy wla­snie takie pyta­nia:

    - opisz, jak mogl­bys prze­te­sto­wac szklanke (i po 5 min rzu­ca­nia pomy­slow usly­szal „nice but any­thing else?”),

    - napisz atoi()

    W kaz­dym razie warto ten art Joela przeczytac.

  21. 10. lip 2005m says:

    Jakby ktos wolal po pol­sku to wla­snie namie­rzy­lem tlu­ma­cze­nie: http://polish.joelonsoftware.com/Articles/Interviewing.html

    Zaje­bi­sta pogoda dziś…

  22. 10. lip 2005Vrok says:

    Ale o co cho­dzi z tym „- napisz atoi()”? :)

  23. 10. lip 2005Patrys says:

    Vrok:

    Zaim­ple­men­tuj kon­wer­ster ASCIIZ na integer.

  24. 10. lip 2005Tomash says:

    To wcale nie jest głu­pie zada­nie, cho­ciaż jak ktoś ma poję­cie o C, pora­dzi sobie :). Naj­pierw trzeba zła­pać ‘dłu­gość’ liczby w stringu, a potem jechać — od początku albo od końca (od końca lepiej, bo po zła­pa­niu dłu­go­ści jest się na tym końcu i nie mar­nuje cykli) — mno­żąc cyfry przez kolejne potęgi 10-tki. To naj­bar­dziej natu­ralne i intu­icyjne roz­wią­za­nie. Ktoś ma lep­szy pomysł? ;)

  25. 10. lip 2005szzzzzz...ej? says:

    m — ja cie pro­sze — naj­pierw prze­mysl, potem pisz

    nie klep komen­ta­rzy jeden pod dru­gim, jeno jeden kon­kretny, tutaj nie ma opcji ‘edy­tuj posta’ czy ‘scal komen­ta­rze’, prze­mysl i napisz raz…

  26. 10. lip 2005Patrys says:

    Tomash:

    int wynik = 0;

    while (*ciag)

    {

    wynik = wynik * 10 + (*ciag — ‘0’);

    ciag++;

    }

  27. 10. lip 2005Tomash says:

    wynik = wynik*10. Nie wpa­dłem na to, rze­czy­wi­ście świetne :).

  28. 10. lip 2005m says:

    szej: musisz to stary prze­bo­lec i jakos z tym zyc…

  29. 10. lip 2005Patrys says:

    /me idzie popro­sić Spar­rowa, żeby komen­to­wa­nie wyma­gało prze­pi­sa­nia 666 cyfe­rek z obrazka, wtedy będzie mniej doublepostów.

  30. 10. lip 2005riddle says:

    Fajny tekst, dzięki :)

    A gdzie można się zorien­to­wać albo uzy­skać poradę co do płac za pro­jekty web’owe? Ja nie mam poję­cia ile brać za strony, które robię.

  31. 10. lip 2005m says:

    rid­dle: archi­wum http://groups.google.pl/group/pl.comp.www ?

  32. 10. lip 2005nbw says:

    Tak naprawdę — nigdzie. To indy­wi­du­alna sprawa. Zależy jaki pro­jekt, dla kogo itd.

    Pew­nym punk­tem wyj­ścia jest usta­le­nie sobie stawki godzi­no­wej. Do tego oczy­wi­ście musisz wie­dzieć ile śred­nio zaj­muje Ci stwo­rze­nie projektu.

    Naj­ła­twiej usta­lić sobie stawkę poni­żej któ­rej się nie robi ;) (np pół samochodu ;)

  33. 10. lip 2005me. says:

    Inte­re­su­jący tekst. Spra­wia wra­że­nie ‘Desideraty’.

    Taka notka powinna powra­cać okre­sowo. Dobra pomoc dla począt­ku­ją­cych (i nie tylko) :)

  34. 10. lip 2005lukier says:

    nie­zły tekst ale ma pare man­ka­men­tów, jak zazna­czy­łeś na wstę­pie sporo jest spe­cja­li­za­cji „informatyka”.i tu jest pies pogrze­bany, o ile w miare podob­nie wygląda dal­szy pro­cesz w przy­padku np webma­stera to juz do poważ­niej­szych spraw (Ada95, kon­kretne admi­no­wa­nie i rózne inne enter­prise rze­czy) pro­ces sie kom­pli­kuje i warto też zazna­czyć ze nawet naj­lep­sze wykształ­ce­nie nie pomoże bo doświad­cze­nie w branży jest waż­nym kryterium.

  35. 10. lip 2005m says:

    lukier: Ale czy to cos zmie­nia w kon­tek­scie zupel­nie slusz­nych rad Patrysa?

    btw, czy osoby zaj­mu­jace sie rze­czy­wi­scie topo­wymi tech­no­lo­giami potrze­buja takich tek­stow? raczej nie…

    A pro­ce­dury rekru­ta­cyjne ule­gaja zmia­nom. Ostat­nio mila prak­tyka wsrod powa­znych firm jest pod­da­wa­nie kan­dy­da­tow testom zwia­za­nych z tech­no­lo­giami, ktore odpo­wia­daja trud­no­scia mniej wie­cej egza­mi­nom cer­ty­fi­ka­cyj­nym (dla Javy SCJP, dla Oracle OCP, dla .NET przede wszyst­kim MCP XML WebSe­rvi­ces i ASP.NET) — nawet we WR wiele wiek­szych firm budu­ja­cych bar­dziej zlo­zone roz­wia­za­nia niz skle­pik inter­ne­towy sto­suja taka praktyke.

    A doswiad­cze­nie? Aneg­dotka: wroc­law­ski Sie­mens otwie­ra­jac dzial SDC pod­ku­pil spe­cja­li­stow GSM/GPRS z PTC — takich ludzi nie ma w Pol­sce wielu.

    W przy­padku ludzi maja­cych doswiad­cze­nie, wierz mi, kwe­stie rekru­ta­cyjne wygla­daja o wiele „wygod­niej” niz w przy­padku osoby zdo­by­wa­ja­cej dopiero prak­tyke — tacy ludzie nie potrze­buje zlo­tych porad, bo zna­ko­mi­cie radza sobie sami.

    No i sorry, ale Ada95 jest chyba mniej popu­larna (gdzie to sie sto­suje?) nawet niz takie egzo­tyki, jak Cobol/mainframe i RPG/iSeries — nota­bene na spe­cja­li­stow od tych dwoch jezy­kow nadal jest bar­dzo duzy popyt, bo sys­te­mow do utrzy­my­wa­nia jest w brod.

  36. 10. lip 2005bazyl says:

    Dla spro­sto­wa­nia: Sie­mens SDC ozna­cza oftware Deve­lop­ment Cen­ter. Tobie cho­dziło o SCD MD (SCD Mobile Devi­ces) i fak­tycz­nie masz rację. Teraz jest mnó­stwo ludzi w całym dziale, a wie­dza na temat GSM/GPRS/UMTS jest bar­dzo mierna. Co cie­kawe — wie­dza na temat sys­te­mów RTOS czy embed­ded też pozos­sta­wia wiele do życzenia.

    Rynek trudny, a spe­cja­li­stów nie­wielu. A tam rekru­ta­cja jest nie­stety bar­dziej na zasa­dzie „hurra”, bo ludzi, któ­rych oni poszu­kują po pro­stu nie ma.

    Wiem. Pra­cuję tam i uczę nowych rekru­tów rze­czy potrzeb­nych im do pracy…

  37. 10. lip 2005lukier says:

    bez Ady nie pola­tał­byś Boein­giem 777 czy innymi samo­lo­tami, nie prze­je­chał sie metrem w Paryżu czy Lon­dy­nie, szyb­kimi kole­jami w euro­pie, nie miał byś prądu w domu (np elek­trow­nie ato­mowe) a o NASA czy ESA to juz wogle nie będe wspo­mi­nał. W Adzie sa reali­zo­wane naj­droż­sze pro­jekty infor­ma­tyczne. Choc pew­nie juz Java doga­nia. Ada jest popu­larna w takich zasto­so­wa­niach bo jest strasz­nie wredna dla pro­gra­mi­sty :-) i pil­nuje na każ­dym kroku, nie to co w PHP.

  38. 10. lip 2005lukier says:

    bazyl:

    Sły­sza­łem ze w SCD MD jest mase ludzi, regu­lar­nie widze na wydziale oferty pracy. Macie już znane z USA „przegródki” :-)

  39. 10. lip 2005bazyl says:

    lukier: nie wiem kto Ci takich bajek nawci­skał. Prze­gró­dek nie ma. Ale tłoczno się zro­biło, a owszem :P Choć i tak warunki pracy są o wiele cie­kaw­sze niż w nie­jed­nej innej fir­mie w Pol­sce. Nawet tej międzynarodowej.

  40. 10. lip 2005lukier says:

    bazyl: bajek o Adzie? nikt, poczy­ta­łem:

    http://www.adahome.com/

    http://www.adahome.com/Ammo/Success/

    http://www.seas.gwu.edu/~mfeldman/ada-project-summary.html

    nie patrz na to przez pry­zmat Pol­ski bo u nas to nowo­ścia jest Siematic :-)

  41. 10. lip 2005m says:

    lukier: to cie­kawe, mogl­bys cos wie­cej powie­dziec? Na jakich plat­for­mach to cho­dzi? Doty­czy to sys­te­mow RTOS, tak? Z tego, co widze, w ban­ko­wo­sci nadal baaar­dzo dobrze sie maja sys­temy na Cobolu i RPG, ale to bar­dziej kwe­stia wyboru plat­formy sprze­to­wej i utrzy­my­wa­nia spraw­dzo­nego softu niz two­rze­nia nowych roz­wia­zan. Smierc iSe­ries jest bli­sko, duzo rze­czy migruje sie do J2EE/web, bo lep­sze to niz zie­lone ekrany:).

    bazyl: ano, SCD MD. A wie­dza jest mierna, bo sam wiesz, na ilu uczel­niach ucza na wydzia­łach tele­ko­mu­ni­ka­cji tech­no­lo­gii now­szych niz ISDN. Znasz takie, na kto­rych sa kursy z GPRS/UMTS (powa­znie pytam, bo mam mlod­szego brata…)? Sys­temy RTOS tez na uczel­niach wla­sci­wie nie ist­nieja, co do embed­ded to cos sie tam chyba robi, ale nie wiem, jaki tego poziom. Zreszta Sie­mens sior­bie absol­wen­tow, jak moze — 90-ciu absol­wen­tow rocz­nie z IO/IZ/PWR dzia­łowi SDC nie wystarcza ;)

  42. 10. lip 2005bazyl says:

    Nie unoś się. Mówi­łem o prze­gród­kach. Adę znam, sto­so­wa­łem i wiem z czym to się je i do czego się stosuje.

  43. 10. lip 2005m says:

    lukier: jakie tam prze­grodki — cia­sno, ale bez boxow, w dodatku w nie­kto­rych sek­cjach zde­cy­do­wa­nie sta­wiaja na komu­ni­ka­cje w gru­pie. No i to jedna z tych firm o naj­wy­god­niej­szach krzesla :).

  44. 10. lip 2005bazyl says:

    m: mówisz jak­byś tam pra­co­wał :P Czy my się nie znamy? :P

  45. 10. lip 2005m says:

    m: Nie pra­cuje, ale mysle, ze mamy wielu wspol­nych znajomych :)

  46. 10. lip 2005lukier says:

    bazyl: sorry, to o prze­gród­kach to było pyta­nie :-)

    m:

    tak, to są sys­temy RTOS, cza­sami na mikro­pro­ce­so­rach wbu­do­wa­nych (moto­rolki, pew­nie ARM, jest nawet wer­sja na AVR ale bez wielu baje­row), czę­sto uru­cha­mia sie to w „powłoce” sys­temu ope­ra­cyj­nego czasu rze­czy­wi­stego np QNX czy RT Linux. To są dosyć wąskie prze­my­słowe zasto­so­wa­nia i wcale sie nie dzi­wie, że banki prze­cho­dzą na J2EE bo to jest dosyć dobra platforma.

    Nie­stety Ci nie powiem jak jest na kie­runku tele­ko­mu­ni­ka­cja EKA/PWr choć sam stu­diuje na tym wydziale ale ja auto­ma­tyke i robo­tyke spe­cjal­ność robotyka :-)

  47. 10. lip 2005m says:

    lukier: to ja Ci moge powie­dziec, jak jest z RPG/DB2 na iSe­ries czyli sta­rym dobrym AS/400 — glow­nym argu­men­tem za trzy­ma­niem sie tej plat­formy jest spraw­dzone i cia­gle roz­bu­do­wy­wane opro­gra­mo­wa­nie, ktore cho­dzi sobie juz kil­ka­na­scie, jak nie kil­ka­dzie­siat lat glow­nie tam, gdzie wiek­sze pie­nia­dze, dru­gim powo­dem jest ogromna sta­bil­nosc tej plat­formy. Minusy tez sa w zasa­dzie dwa: bar­dzo duzy koszt ska­lo­wa­nia takich sys­te­mow oraz ogra­ni­cze­nia samej plat­formy — opo­znie­nie DB2 UDB/iSeries w porow­na­niu z wer­sjami tej bazy na innych plat­for­mach, archa­icz­nosc RPG i topor­nosc zie­lo­nych ekra­now. J2EE jest tech­no­lo­gia znacz­nie tan­sza, znacz­nie latwiej­sza w roz­woju i znacz­nie bar­dziej uni­wer­salna w kon­tek­scie plat­formy bazo­da­no­wej i sprze­to­wej. Firmy pra­cuja nad pla­nami pozby­cia sie iSe­ries, deadline’y juz wytyczone.

  48. 10. lip 2005lukier says:

    m:

    firmy pew­nie swego czasu sporo zain­we­sto­wały to, a że to nie jest byle sys­tem to IBM co łaska nie dał. Sun jest o tyle lep­szy, że plat­forma jest dosyć popu­larna (teraz Open­So­la­ris), Java rów­nież, opra­co­wali IMHO porządny fra­me­work (ME,SE,EE) i jak poka­zuje rynek da sie tego uży­wać cał­kiem nie­źle, a ilość opro­gra­mo­wa­nia (i jego otwar­tość czę­sto!) też jest spora np. http://c-jdbc.objectweb.org/ , Biblio­teki Pre­ve­lance itp

    M$ chyba nie da rady, pisa­łem tro­che w C# .NET i tylko włosy sobie można z głowy wyry­wać, Fra­me­work 1.1 nie umywa sie do J2SE, Visual Stu­dio wywala cały pro­jekt jak gdzieś pojawi sie bład w desi­gne­rze (moim zda­niem kon­cep­cja Java­Be­ana jest lep­sza niż inte­gro­wa­nie RAD w fra­me­work jak to zro­bił MS).

  49. 10. lip 2005DeeJay1 says:

    Patrys: że zacy­tuję sie­bie „kurka, kto mi zabrał manual”. Jakoś ciężko mi sobie wyobra­zić życie bez manu­ala lub uzu­peł­nia­nia kodu, star­czy że jakiejś funk­cji nie uży­wam przez kilka mie­sięcy to już o niej po pro­stu nie pamię­tam i muszę szpe­rać jakie argu­menty przyj­mo­wała. Na szczę­ście prze­waż­nie wiem w jakiej biblio­tece ona była…

  50. 10. lip 2005m says:

    lukier: IBM bar­dzo sil­nie wspiera Jave, ma kom­pletne sro­do­wi­sko dla roz­wia­zan J2EE — ser­wery uni­xowe, DB2, Websphere Appli­ca­tion Server. Wia­domo, jak to uzy­wac i jak stroic. Ratio­nal Appli­ca­tion Deve­lo­per to zde­cy­do­wa­nie naj­lep­sze IDE, jakie widzia­lem dla Javy — szkoda tylko, ze dziala to na Eclipse na 3.0, a nie 3.1, bo byloby ciut szyb­sze ;). Plat­forma .NET jest mlod­sza, to i nie ma jesz­cze takiego wspar­cia, jakie daja Javie takie orga­ni­za­cje, jak Apa­che Software Foun­da­tion, IBM, Oracle. Ale .NET sie obroni — roz­wia­za­nia takie, jak Micro­soft Team Sys­tem 2005, sa naprawde kro­kiem naprzod w prze­my­slo­wym wytwa­rza­niu opro­gra­mo­wa­nia, poza tym roz­wia­zan pocho­dza­cych od 3rd-parties wciaz przy­bywa. Rynek open-source daje aku­rat .Netowi mniej, ale tez nikt nie kupuje Visual Stu­dio i SQL Servera po to, zeby oszcze­dzac potem na dar­mo­wych rozwiazaniach.

    A z tych pro­jek­tow OS, ktore wymie­ni­les, nie korzy­sta­lem — prym w moich oko­li­cach wie­dzie JBoss, Tom­cat, Hiber­nate, Cocoon, Struts, Spring. No i Eclipse, ktory jest swiet­nym IDE, latwym do pod­ra­so­wa­nia przez pluginy.

  51. 10. lip 2005Digi says:

    Nie spóź­nij się, komi­sja rekru­ta­cyjna ma prawo trzy­mać cię na kory­ta­rzu dowol­nie długo, ale tobie nie wolno pozwo­lić im cze­kać — to ozna­cza brak sza­cunku.„

    Sza­cu­nek obo­wią­zuje obie strony — jeśli przy­szły pra­co­dawca na dzień dobry trzyma Cię 2 godziny na kory­ta­rzu, czy krze­śle w pocze­kalni lepiej dać sobie spo­kój. O tym żebyś był trak­to­wany jak czło­wiek w takiej pracy możesz zapo­mnieć (no chyba że jako czło­wiek do bicia).

  52. 10. lip 2005Draakhan says:

    @m:

    Jak szu­kasz cze­goś dla brata to zain­te­re­suj się może Poli­tech­niką Gdań­ską i wydzia­łem ETI. Ja na elek­tro­nice mia­łem kursy doty­czące RTOS (cały semestr), o embed­ded też mam co nieco poję­cia dzięki swo­jej spe­cjal­no­sci. Także jak­bym miał z tym wystar­to­wać to jakieś pod­stawy na dobry począ­tek mam.

    Tak samo kum­pel po tele­ko­mu­ni­ka­cji, o GPRS miał rów­nież seme­stralny kurs, o UMTS rów­nież i twier­dzi tak samo jak ja, że jakby coś miał z tym robic to zie­lony nie jest i wie­działby od czego zacząć.

  53. 10. lip 2005m says:

    Digi: heh, ale mia­łem podobną sytu­ację — przy­cho­dzę zaspany na roz­mowę, led­wie zdą­zy­łem, zna­la­złem biuro, zła­pa­łem oddach, „dzień dobry, to ja” i… „bar­dzo prze­pra­szamy, ale czy mógłby pan pocze­kać pół godziny, bo wła­śnie mamy pro­blem i wyłą­czamy na chwilę sys­tem produkcyjny” :))

  54. 10. lip 2005m says:

    Dra­akhan: dzięki! Bra­chol coś zaczyna prze­bą­ki­wać o tele­ko­mu­ni­ka­cji, a ja z tego gene­ral­nie noga jestem — wiem tyle, że GSM/GPRS/UMTS daje radę i że na wro­cław­skiej EKA tego nie uczą. Bazyl, mógł­byś coś podpowiedzieć?

  55. 10. lip 2005lukier says:

    Dra­akhan:

    z tymi kur­sami to róż­nie bywa, na moim wydziale jest np masa teo­rii mini­mum prak­tyki. To z jed­nej strony dobrze bo gdyby uczyli tylko prak­tyki to by wycho­dzili absol­wenci np. z zaawan­so­waną zna­jo­mo­ścią obsługi cen­trali strow­ger (to taki tele­ko­mu­ni­ka­cyjny przy­kład ale ja np na laborce z pro­gra­mo­wa­nia robo­tów mia­łem chyba 40 letni zaby­tek pro­gra­mo­wany poprzez wty­ka­nie zwo­rek w matryce). GSM tez sie kie­dyś skoń­czy wiec może jed­nak lepiej żeby przy­szli pra­cow­nicy nie ogra­ni­czali sie do topo­wych tech­no­lo­gii (zresztą to by było straszne np wykuć 1500 str spe­cy­fi­ka­cji Blu­eto­oth) ale posia­dali wie­dze teo­re­tyczną, tro­che bar­dziej uni­wer­salną. Mimo wszystko miłoby było żeby do labo­ra­to­riów wpa­dło tro­che świe­żego powie­trza ale tak to przy­naj­mniej histo­rii tech­niki sie czło­wiek za jed­nym zama­chem nauczy :-)

  56. 10. lip 2005bazyl says:

    m: szcze­rze mówiąc, nie jestem w sta­nie. Sam znam tylko ogóły. Pra­cuję na wyż­szym pozio­mie :) Wiem, że mało kto zdaje sobie z tego sprawę wewnątrz Zimola. Wiem też, że na poli raczej tego nie uczą. I wąt­pię, żeby gdzie­kol­wiek we wrocku uczyli. Sądzę jed­nak, że wła­sne próby i wła­sna nauka może mu wystar­czyć. Zawsze można to wpi­sać potem w „skills” w CV ;] A się przy­daje. Oj przydaje…

  57. 10. lip 2005Woocash says:

    A pró­bo­wa­li­ście kie­dyś przez Temp­Se­rvice (Info­Staff) aktu­al­nie znany jako Randstat.pl?

    mi sie udało bar­dzo… bar­dzo bardzo

  58. 10. lip 2005Woocash says:

    ups… poprawka: Randstad.pl

  59. 10. lip 2005m says:

    Heh, wiesz… tak mi się wydaje, że nauka GPRS/UMTS w domu to jak próba zaku­ma­nia kon­fi­gu­ra­cji enter­pri­so­wych route­rów CISCO sie­dząc w kap­ciach przed moni­to­rem;). Poza tym porządna wie­dza aka­de­micka, jaka ogólna by nie była, zwy­kle bar­dzo się przy­daje. Nie wiesz może, skąd do Was łebscy absol­wen­cji tele­ko­muny przychodzą?

  60. 10. lip 2005m says:

    Woocash: opo­wiedz coś więcej…?

  61. 10. lip 2005bazyl says:

    m: ujmę to w naj­pro­strzy spo­sób z moż­li­wych… Nie przy­cho­dzą :)

    Prze­ra­ża­jące, ale prawdziwe.

  62. 10. lip 2005Woocash says:

    » Woocash: opo­wiedz coś więcej…?

    Big Blue ?

  63. 10. lip 2005m says:

    bazyl: ech… no to sporo wyjaz­dów do cen­trali na Aus­bil­dung macie… ;)

    Woocash: Praga? Warszawa?

  64. 10. lip 2005Draakhan says:

    lukier (i do m w sumie też):

    A z tym to aku­rat masz rację. Ja jesz­cze mia­łem szansę pole­cieć sta­rym pro­gra­mem naucza­nia, gdzie tro­chę tych zajęć na labo­ra­to­riach było i nie były one (w więk­szo­ści, nie mówię o nie­chlub­nych wyjąt­kach) aż takie złe. Nie­stety Ci co idą u nas nowym pro­gra­mem (2 rocz­niki niżej) mają dra­stycz­nie obcięte godziny labo­rek (względy oszczęd­no­ściowe, n/c).

    Także, żeby być uczci­wym to mogę powie­dzieć tak: pod wzglę­dem teo­rii to nie mogę narze­kać na braki, labo­ra­to­ria zaś raczej dla nowych ludzi będą ogra­ni­czane i dopiero na spe­cjal­no­ści coś cie­ka­wego zoba­czą. Na powiew świe­żo­ści w labo­ra­to­riach też u mnie bym nie liczył. No może poza kate­drą mikro­elek­tro­niki, która dość mocno jest spon­so­ro­wana przez Intela i jest nie­jako ten spon­so­ring obiek­tem zazdro­ści innych katedr ;)

  65. 10. lip 2005m says:

    Zupeł­nie off-topic: czy ktoś miał oka­zję poba­wić się Open­Mo­si­xem? jak to działa? Patrzę na to szcze­gól­nie pod kątem kla­stro­wa­nia pro­ce­sów VM Javy.

  66. 11. lip 2005piko says:

    Open­Mo­six działa. Ale znacz­nie lepiej na wiek­szej niz 3 ilo­sci maszyn ;p

  67. 11. lip 2005olaf says:

    Super.

    Ja dosta­łem pracę dzięki bar­dzo dobremu przy­go­to­wa­niu. Wie­dzia­łem baaaaaaaaar­dzo dużo nie tylko o fir­mie do któ­rej apli­ko­wa­łem ale także conieco o ich klien­tach i partnerach.

  68. 13. lip 2005zgoda (jarek) says:

    …”że uży­wasz naj­opty­mal­niej­szych narzę­dzi”…

    Nie ma cze­goś takiego, to jest masło maślane. Przy­miot­nik „opty­malny, –a, –e” nie pod­lega stop­nio­wa­niu w języku pol­skim.

    A poza tym fajny arty­kuł (pomimo, że obec­nie nie szu­kam pracy).

  69. 20. lip 2005Przemo says:

    Kon­ty­nu­acja arty­kułu:

    http://diary.e-gandalf.net/?p=85

    (jakby ktoś nie wiedział)

  70. 21. lip 2005wojtekm says:

    > int wynik = 0;

    >

    > while (*ciag)

    > {

    > wynik = wynik * 10 + (*ciag — ‘0’);

    > ciag++;

    > }

    Patrys ten pro­gram liczy wspak, aby dzia­łał popraw­nie musisz albo odwró­cić kolej­ność cyfr albo sko­czyć na początku ze wskaź­ni­kiem na koniec łańcu­cha i zmiej­szać zmienną ciąg aż do początku…

    Woj­tek

  71. 21. lip 2005Patrys says:

    To teraz mamy nota­cję big-endian w zapi­sie dziesiętnym?

  72. 21. lip 2005wojtekm says:

    A kie­dy­kol­wiek było inaczej? :)

  73. 21. lip 2005Patrys says:

    czyli 123 = 1 + 10 * 2 + 100 * 3?

  74. 21. lip 2005wojtekm says:

    > czyli 123 = 1 + 10 * 2 + 100 * 3?

    Tak postę­puje Twój pro­gram, bo w tablicy jest naj­pierw 1 potem 2 a potem 3.

    A powi­nien zro­bić 3 + 10 * 2 + 100 * 1.

  75. 21. lip 2005Patrys says:

    Napij się kawy → pomyśl → napij się kawy → pomyśl → prze­czy­taj jesz­cze raz → napij się kawy → … → prze­ana­li­zuj przej­ście dla „123\0″ → odpisz

  76. 21. lip 2005wojtekm says:

    Prze­pra­szam racja… :) Ehhh, już drugi raz się tak naciąłem :)).

  77. 25. sie 2010kest says:

    Tutaj też poszu­kują pro­gra­mi­stów t4y.pl wysła­łem do nich CV. Zoba­czymy co dalej. Jak coś to naszi­szę w przyszłości:)

Write a comment:

Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 2.5 Poland
This work by Patryk Zawadzki is licensed under a Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 2.5 Poland.