Archiwalia dla 03.2006

Xgl + compiz dla PLD

Zbierałem się od dłuższego czasu, to może w końcu napiszę, jak to uruchomić bez psucia systemu. Poniższy opis jest przeznaczony dla użytkowników GNOME. Z KDE nie korzystam, więc nie pomogę.

Wymagania

Na początek warto przejść na PLD Th (3.0). Nie jest to konieczne, ale i tak trzeba skorzystać z tamtejszych źródeł pakietów. W tym celu podłączamy je do poldka w /etc/poldek/pld-source.conf:

[source]
type  = pndir
name  = th
path  = ftp://ftp.th.pld-linux.org/dists/th/PLD/%{_pld_arch}/RPMS/
noauto  = yes
[source]
type  = pndir
name  = th-test
path  = ftp://ftp.th.pld-linux.org/dists/th/test/%{_pld_arch}/RPMS/
noauto  = yes

Następnie uruchamiamy poldka z nowymi źródłami (poldek -n th -n th-test) i instalujemy paczki (dla chcących pozostać przy PLD Ac, polecam przełącznik -I, który zapobiegnie upgrade’owi):

  • xorg-xserver-xgl
  • xorg-xserver-xgl-libGL
  • compiz
  • compiz-gnome-settings
  • compiz-gnome-decorator

Do pełnej konfiguracji będzie jeszcze potrzebny gconf-editor, ale ten można zainstalować z dowolnego źródła.

Konfiguracja

Zanim przejdziesz dalej, upewnij się, że korzystasz z binarnych sterowników ATI lub nVidii i że Iksy poprawnie obsługują akcelerację (Direct rendering: yes w glxinfo).

Przystępujemy do edycji pliku /usr/share/gdm/defaults.conf z pakietu gdm. W okolicach linii 517. powinien znajdować się wpis:

[servers]
0=Standard

Zmieniamy go na następujący:

[servers]
1=Standard

Następnie przechodzimy do majstrowania we wnętrznościach /etc/gdm/custom.conf. Sekcję [servers] uzupełniamy o poniższy wpis:

[servers]
1=Xgl

Na końcu pliku dodajemy jeszcze jedną sekcję:

[server-Xgl]
name=Xgl server
command=/usr/bin/Xgl :1 -ac -accel xv:pbuffer -accel glx:pbuffer -fullscreen
flexible=true

Uwaga: powyższa linijka command stosuje się tylko do kart ATI, użytkownicy nVidii powinni zamiast niej użyć:

[server-Xgl]
name=Xgl server
command=/usr/bin/Xgl :1 -ac -accel xv:fbo -accel glx:pbuffer -fullscreen
flexible=true

Następnie tworzymy nowy plik, /usr/bin/compiz-start:

#!/bin/bash
DISPLAY=:1 LD_PRELOAD=/usr/lib/xgl/libGL.so.1.2 compiz --replace gconf &
DISPLAY=:1 gnome-window-decorator &
DISPLAY=:1 setxkbmap -model pc105 -layout pl

I nadajemy mu prawo wykonania:

# chmod a+x /usr/bin/compiz-start

Uruchomienie

Na początek restartujemy daemona GDM. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to Iksy powinny uruchomić się normalnie. Logujemy się na swojego użytkownika i wybieramy Środowisko / Preferencje / Sesje. Na zakładce Programy startowe klikamy Dodaj i wpisujemy jako polecenie compiz-start. Od tego momentu, compiz będzie startował automatycznie z każdym logowaniem.

Uruchamiamy ręcznie compiz — wciskamy Alt + F2 i wpisujemy compiz-start. Nie przejmujemy się faktem, że pulpit wygląda nieco dziwnie i uruchamiamy z menu Aplikacje / Narzędzia systemowe / Edytor konfiguracji.

Po uruchomieniu gconf-editor, przechodzimy do gałęzi /apps/compiz/general/allscreens/options i edytujemy wartość active_plugins. Jest to lista i powinna zawierać następujące elementy:

  • gconf
  • decoration
  • wobbly
  • fade
  • minimize
  • cube
  • place
  • resize
  • move
  • rotate
  • zoom
  • scale
  • switcher

Uwaga: wszystkie powyższe wartości trzeba dodać za jednym razem (bez zamykania okna edycji listy), bo compiz przeładowuje wtyczki w locie i zwyczajnie usunie z listy te, dla których nie zostały spełnione zależności (niektóre wtyczki wymagają innych).

Tuning

Po zapisaniu zmian, wtyczki powinny załadować się automatycznie i compiz powinien uzyskać pełną sprawność bojową. Powyższych czynności nie trzeba powtarzać w przyszłości (chyba, że nowe wersje compiz dostarczą nowych wtyczek).

Ciekawscy mogą jeszcze pogrzebać w trzewiach klucza /apps/compiz/plugins — każdy z jego elementów odpowiada za konfigurację jednej wtyczki i można tam zmienić całkiem sporo rzeczy.

Technorati Tags: , , , ,

Mielonka z mielonką, czyli o spamie

Poniższy tekst oryginalnie był moim komentarzem do postu na temat systemu antyspamowego Mujica, ale uznałem, że pomysł może nie jest taki zły i warto go sobie zostawić pod ręką.

Byłoby o niebo wygodniej, gdyby serwer wysyłający pocztę podpisywał nagłówki swoim kluczem PGP i udostępniał w strefie DNS klucz publiczny (jako pole TXT), umożliwiający sprawdzenie, czy podpis jest prawidłowy.

Teraz mamy trzy możliwe sytuacje odbierania poczty:

  • list pochodzi od nadawcy, którego MX nie posiada publicznego klucza - list zostaje sprawdzony normalnie, za pomocą spamassassina i trafia do kolejki
  • list pochodzi od nadawcy, którego MX posiada publiczny klucz, a list jest prawidłowo podpisany przez serwer - list trafia do kolejki bez sprawdzania
  • list pochodzi od nadawcy, którego MX posiada publiczny klucz, ale list nie jest podpisany prawidłowo lub nie jest podpisany wcale - list zostaje odrzucony przed przyjęciem

Łatwe w konfiguracji (wystarczy skopiować klucz publiczny na wszystkie maszyny służące za MX w danej sieci) i łatwo zapobiegnie wysyłaniu spamu z fikcyjnych kont typu user@hotmail.com (zakładając, że taki Hotmail by to zainstalował). Przy okazji skuteczniejsze od SPF, gdzie spora część adminów dla wygody wpisała sobie all.

Technorati Tags: , ,

GStreamer 0.10 i obsługa WMV w PLD

Jeśli kogoś to interesuje, to właśnie zmusiłem GStreamer do obsługi formatów zamkniętych. Skutkiem tego jest natualnie ich obsługa przez Totem, najwygodniejszy z odtwarzaczy.

Do działania potrzebne są:

  • gstreamer-0.10
  • gstreamer-pitfdll zbudowany z HEAD w CVS
  • w32codec przebudowany z akceptacją licencji

Po instalacji powyższych, Totem bez słowa zająknięcia odtworzy nawet pliki WMV9. Tym samym, jestem już całkowicie niezależny od Xine.

Technorati Tags: , , , , ,

GeneratedContent update

Nie umarliśmy i mamy się całkiem dobrze. Chwilowy brak aktywności zrzucić można na barki kilku zmian, jakie zaszły w ciągu tego miesiąca.

Przede wszystkim, od dwóch tygodni jestem szczęśliwym posiadaczem GNOME 2.14.

Gnome 2.14 powered by Xgl

Nie o tym miałem pisać. Kilka osób już wie, że jedna z osobistości polskiej geekowej blogosfery, nbw, został przeze mnie ściągnięty z Warszawy do Wrocławia i obecnie pracuje jako manager projektów klienckich dla Internet Center Polska, mojego pracodawcy. W związku z przeprowadzką, o której nbw już pisał, wynajęliśmy wspólnie mieszkanie.

Chwilowo przypada nam po około 36 metrów kwadratowych na głowę, co prezentuje się całkiem nieźle, jednak do pełnej przeprowadzki potrzebuję jeszcze kilku mebli. Zdjęcia pojawią się niedługo, wszystkie znaki na niebie i ziemi zdają się wskazywać, że najbliższy weekend upłynie nam pod znakiem parapetówy. Liczymy tylko na to, że uda się do tego czasu podłączyć sieć.

Ja w międzyczasie zostałem managerem projektu autorskiego systemu CMS, który całkiem niedługo ma szansę pokazać się szerokiej publiczności. Z tej okazji na pokładzie powitaliśmy też sit0, szalonego programistę, który to hostował imprezę w ostatni weekend.

Zasilony świeżą siłą zespół raźnie brnie przez pełne problemów pola oprogramowania i z niebywałym dotąd impetem usuwa z listy TODO kolejne zadania na Basecampie. Wydatnie pomaga nam w tym Elsindel z załogi Janmedia Interactive, który jako specjalista od użyteczności opracowuje dla nas szczegółowe listy poprawek.

I tym optymistycznym akcentem kończę. Z placu boju mówił dla Państwa Patryk Zawadzki, korespondent GeneratedContent.com. Czytał Jacek Szydłowski.

Technorati Tags: , , ,

Nie jestem geekiem!

Jeszcze do niedawna żyłem w zakłamaniu, tłumacząc wszystkie swoje porażki życiowe (zła cera, problemy w komunikacji z nietechnicznymi, sny o komputerach) faktem bycia geekiem. Z błędu wyprowadził mnie dzisiejszy wpis Riddle’a.

Okazuje się bowiem, że geek jest przeciwieństwem hakera — ba, jest jego naturalnym wrogiem. Geek-komputerowiec to tak rzadko spotykane zjawisko, jak gwałty na prostytutkach (wygląda na to, że jestem tu odpowiednikiem Samoobrony). Jak streścił to mmazur:

Geek jest towarzyski, optymistyczny, imprezowy, dobry prowiec/marketingowiec i gada w sposób zrozumiały dla zwykłych ludzi.

Marketing to jego drugie ja, pierwsze to nieustająca misja ratowania świata. W obawie przed posądzeniem go o bycie maniakiem, kolega Riddle rekompensuje sobie brak tablicy korkowej urzekającym uśmiechem, a’la Harry Potter #3. Nawet turyści z zachodu, widząc szeroko uśmiechniętego, polskiego geeka w autobusie, mają w zwyczaju mówić oh, he’s such a social person — wszak napędza niejedną społeczność, tak w Internecie, jak i na żywo, bo zamiłowania do spotkań odmówić mu nie można.

Dalej dowiadujemy się, że bycie geekiem, to bycie innym. Dobrze, że nie czytali tego miłosiernie nam panujący sklonowani, bo gotowi leczyć i zabronić parad. Geek szuka akceptacji w społeczeństwie i uwielbia tańczyć i śpiewać na ulicach miasta z sobie podobnymi, a następnie pieczołowicie usuwa błoto spod paznokci, bo dłubać to on kocha.

W pełni zgadzam się z tym, że żaden geek nigdy nie będzie zaniedbywał swojej drugiej połówki. Już w połowie pierwszej połówki z optymizmem spoglądam w kierunku zamrażarki. Wszak trzeba się odstresować po wymarzonej dla geeka pracy helpdeskowca. A kto wie, co czeka go następnego dnia? Na problem niskiego ciśnienia nie pomoże mu kawa, której nie cierpi, ale pełne przygód życie to rekompensuje w pełni — dziś lotnia, jutro skoki na bungee.

Ja — biedny pozer — niejednokrotnie łkam po nocach, gdy czuję się ignorowany przez ubranych w seledynowe kamizelki fluorescencyjne popleczników naszego redaktora, bombardowanego bezustannie nieuzasadnioną krytyką odnośnie poziomu merytorycznego kolejnych artykułów. Na szczęście w takich momentach ubiera się w modne ciuszki i wraca do pracy u podstaw, nie przejmując się wykształconymi technicznie pozerami z elity.

Disclaimer: Autor powyższego wpisu nie zachęca do zażywania żadnych środków wspomagających. LSD, Marijuana, oraz hasło Gettin’ Riddle Wit’ It są zarejestrowanymi znakami swoich właścicieli i użyte zostały wyłącznie w celach identyfikacyjnych.