Firma tworzy produkt. Produkt ma grupę docelową, jasno określony przedział zastosowań. Czasami ma również misję, cel swojego istnienia.
Tak było, kiedy zaczynałem pracę nad swoim autorskim narzędziem CMS, wego cms. Wego nie miało nazwy, tytułowało się zwyczajnie, Panelem Administracyjnym, wersja 1.0.
Działało lepiej niż większość popularnych systemów, o niebo lepiej niż siermiężne paneliki pisane przed moim zatrudnieniem, pod każdego z klientów z osobna. Miało jeszcze jedną zaletę, było dobrze zaplanowane na poziomie kodu, zbudowane obiektowo, modularne i — co bardzo ważne — w żaden sposób nie ingerowało w wygląd serwisu, którym miało zarządzać.
Przez rok od momentu napisania pierwszej linii kodu, w projekcie wiele się zmieniło. Pojawiały się nowe funkcje, usprawnialiśmy poprzednie, poprawialiśmy czytelność kodu. Refaktoryzacje przechodziły falami, zmiany dotyczyły wszystkiego, od sposobu przekazywania danych pomiędzy poszczególnymi komponentami, przez zmiany w kodzie widgetów (panel — ze względu na szybkość rozwoju — nie operuje na kodzie HTML, zamiast tego budując interfejs za pomocą mechanizmu zagnieżdżanych kontrolek i kontenerów, wzorowanego na GTK+), aż do zmiany sposobu, w jaki serwis końcowy uzyskuje dostęp do danych. Ten ostatni element został doprowadzony do poziomu, gdzie całość strony powstaje z użyciem tylko i wyłącznie szablonów Smarty:

Przykład szablonu strony produktu w serwisie Dolnośląski Skarb
Przez cały czas, moim — jako początkowo autora, a później głównego programisty i Managera Projektu — celem było zbudowanie produktu, który coś wniesie na rynek podobnych rozwiązań. Wego jest jednym z najnowocześniejszych systemów zarządzania treścią, ale jednocześnie jest jednym z najprostszych i najwygodniejszych w obsłudze. Właśnie na tej prostocie mi szczególnie zależało i to ona do dzisiaj jest celem większości zmian w systemie. Wego miało być najlepszym sposobem na zarządzanie małym lub średnim serwisem.
Z drugiej strony, mój szef w wego dopatruje się tylko metody zarabiania pieniędzy. Zdaje się nie dostrzegać tego, że o sile produktu stanowi jego pozorne nieskomplikowanie. Moja kreatywna rola managerska sprowadza się więc ostatnimi czasy do dysponowania ticketami zgłaszanymi przez szefa. A są to głównie prośby o wstawienie więcej informacji, ograniczenie pustego miejsca, które można przecież jakoś zagospodarować i dodanie funkcjonalności, która — cytując nbw — pozwoli nam na sprzedaż małym firmom narzędzia, które z powodzeniem mogłoby obsługiwać Bibliotekę Narodową.
Nie lubię sytuacji, kiedy ktoś jawnie mówi mi, że interes użytkownika stoi w konflikcie z interesem firmy, a my powinniśmy mieć narzędzie do wszystkiego. Paradoksalnie, niedawno zawitała do nas przedstawicielka handlowa jednego z konkurencyjnych systemów CMS i, zapytana o możliwości systemu, bez skrępowania powiedziała, że do większych wdrożeń polecają produkt konkurencji, z którą mają podpisaną umowę partnerską. Jak widać można, jeśli się tylko chce.
Pozostaje się tylko cieszyć, że podobnej wizji rozwoju produktu nie podzielają producenci samochodów, bo wtedy mielibyśmy do czynienia z terenowymi limo-busami rajdowymi na gąsienicach, które co prawda palą 100 litrów benzyny na 100 kilometrów, ale w razie powodzi świetnie radzą sobie jako amfibie.

Dodam tylko, że strona Dolnośląskiego Skarbu nie jest jeszcze projektem zamkniętym. To tak uprzedzając ewentualne feedbacki o błędach.
Chuj z tym. Jakiego edytora używasz?
Pewnie jakiegoś antyklerykalnego.
Na screenie wyżej jest Dreamweaver.
Nie ma Dreamweavera pod Linuksa. Czyli używasz Windowsa. I jeszcze te wygładzane fonty. To już lepiej załóż koloratkę.
Jak sobie radzisz w nim, przecież DW nie umie CSS kompletnie?
I przez rok dochodziłeś do tego, żeby użyć w końcu Smarty?
Poza tym, wiesz, że Twój autorski CMS już nie jest Twój i nie będzie?
Współczuję szefa. Nie wiem jakim trzeba być imbecylem na to, aby płacić komuś przez rok i wmawiać sobie, że robi się to dla pieniędzy, a nie po to, aby dostarczyć klientom produkt zgodny z ostatnimi trendami w świecie web 666.0.
Nie wspominając już o jego zapędach dyktatorskich, czyli próbach wpływania na pracowników i, co gorsza, MANAGERÓW PROJEKTÓW za pomocą ticketów wymuszających dodanie jakichś funkcjonalności. Co on sobie wyobraża? Że zniszczy taki genialny projekt?
mroczek:
Nie używam Windowsa, screenshot nie jest mój, bo nie ja zajmuję się budowaniem serwisów dla klientów.
nick:
System używa Smarty od pierwszego dnia. Tylko że wcześniej trzeba było po stronie serwisu korzystać z kodu PHP, a teraz nie trzeba. To się tyczy tego, że ten CMS w żaden sposób nie jest związany z wyglądem serwisu.
Reszta “dyskusji” przypomina Onet. I zdolność do czytania ze zrozumieniem jest podobna.
Widzę, że doskonale podchwyciłeś mój argument dotyczący nieumiejętności czytania ze zrozumieniem. Gratuluję inwencji, choć z miłą chęcią dowiedziałbym się, czego konkretnie nie rozumiemy. Szefa-idioty chcącego robić pieniądze, którego nie bawi bycie trendy? Dziwnych stosunków w firmie, gdzie pracownicy decydują, co chcą robić?
Jeżeli uważasz, że Twój pracodawca nie ma racji, zrobiłbyś lepiej to czemu, zamiast narzekać, nie otworzysz firmy? Nie masz wrażenia, że to jaranie się jak szpak CMS-em jest ciut żałosne?
Jaka jest przewidywana cena licencji?
mroczek:
Nie zrozumiałeś pojęcia grupy docelowej. Profilowanie produktu pod odbiorców, którzy są grupą rozłączną z twoimi klientami i dodawanie funkcji, z których nikt nie skorzysta zamiast ulepszania istniejących jest słabą strategią sukcesu.
Jakub:
W tej chwili nie mam takich informacji. Postaram się na to pytanie odpowiedzieć w ciągu kilku dni, bo w tych okolicach ruszy oficjalna strona systemu.
Choć już nie jedno widziałem w Internecie, to trolli na blogach jeszcze nie było dane mi ujrzeć. Ty Patrys na dodatek masz osobistych trolli blogowych :)
@nick jak Dream nie umie CSS? :|
@Patrys jak dla mnie rozwiązanie w stylu: http://www.skarby24.icenter.pl/pl/about/1‘12/Pisali_o_nas jest mało profesjonalne. Skoro ma to być porzadny system to nie powinien zwracać takich komunikatów.
qwiat:
Kiedy cegła spadła Ci na głowę? Wnioskuję, że to musiało być niedawno…
Patrys:
Wskaż mi w którym momencie notki napisałeś, że dodawanie opcji dla użytkowników niebędących targetem Twojego produktu jest kiepską strategią. Dodam tylko, że zdanie “z drugiej strony, mój szef w wego dopatruje się tylko metody zarabiania pieniędzy” sugeruje, że ten cel jest rozłączny Twojemu.
Bełdzio: otwórz dowolną stronę opartą na css, ot, chociażby tę w DW. I pokaż zrzut ekranu z okienka “design”.
Dlaczego wygląda inaczej niż w dowolnej przeglądarce? Chociaż ta i tak nie wygląda najgorzej, większość po prostu nie nadaje się do jakiejkolwiek edycji.
Co z tego, że mam podświetlanie i kolorowanie tagów, podpowiadaczki i parsowanie składni? Dokładnie to samo mam w vim, za darmo, plus dowolna darmowa przeglądarka do podglądu efektu końcowego.
Tak patrzę na te “skarby24.pl” i wytknął bym pewną jego wadę. Jebie amatorszczyzną na paręnaście hopów w dowolnym traceroute.
Gazeta Wyborcza
I ja się pytam. WTF?
Ee, widzę że się sparsowało.
Tutaj: http://rafb.net/paste/results/IVPJh020.html
nick:
Czyżbyś był zazdrosny? Kolega Patryk spędził nad tym CMS-em rok. Za kolejne pięć lat dopracuje gównianego HTML-a.
mroczek:
Widać umknęło ci słowo “tylko.” Cytujesz je, więc go nie dopisałem po fakcie.
nick:
Może to szok, ale Dreamweavera się używa właśnie do kolorowania składni w plikach, a nie do trybu WYSIWYG. A jeśli chcesz go z czymś porównywać, to vim jest raczej kiepską alternatywą (zwłaszcza dla kogoś, kto siedzi na windowsie, którego emulator terminalu nie nadaje się do niczego), bliżej temu do Gedit/Kate.
Michał `Bełdzio` Ławicki:
Tamten serwis jest jeszcze w fazie rozwoju i pracuje na rozwojowym snapshocie silnika, widać jest tak gdzieś problem z cytowaniem zmiennych. Zajmę się tym w poniedziałek.
Oba trolle:
Na kod generowany przez klienta, panel ma niewielki wpływ.
Po pierwsze primo:
Oczywiście, że ma. Może bez problemów eliminować puste elementy.
Po drugie primo:
Ty tak powiedziałeś.
Patrys:
Używanie DW wg Ciebie wygląda tak, jak kupowanie Adobe Photoshop do obróbki zdjęć z ogniska klasowego.
I jeśli mam porównywać użyteczność/konfigurowalność obu programów, właśnie w kwestii edycji kodu źródłowego html/php, to byle darmowy vim (tak, jest wersja pod windowsa) bije na głowę tego DW. No ale cóż, jak się pracuje dla kogoś, to się łatwo wydaje czyjeś pieniądze na mało potrzebne rzeczy :)
Płacić 1K za kolorowanie składni pliku tekstowego? No chyba, że przeceniam Twoją wiedzę, ten Twój profesjonalizm i umiejętność zorganizowania sobie warsztatu pracy.
DW przestano używać jako narzędzia wspomagającego tworzenie profesjonalnych rozwiązań około roku 2000-2001. W byle większej agencji wywołałbyś uśmiech zażenowania pokazując się w towarzystwie DW.
Wymiękam. Kto w trybie design używa Dreamweavera do profesjonalnego składania stron?
Tryb designer, jak sama nazwa wskazuje, jest skierowany do dizajnerów, którzy w trybie graficznym mogą przygotować mock-up projektu dla klienta. I tylko tyle.
nick: podaj mi przykład “byle większej” agencji (najlepiej z cytatem właścicela/osoby świadomej tego, co mówi), w której używanie Dreamweavera wywołałoby uśmiech zażenowania. Mówisz o tych agencjach, które wykupują licencję na Pajączka?
I jak rozumiem, ze swojego doświadczenia polecasz VIM’a do profesjonalnego składania stron, tak?
Możesz również podać efekty swojej pracy - chętnie ocenię.
PS. Patrys nie używa Dreamweavera - pisał już o tym w tym wątku, widać nie dotarło.
No, nick, i co teraz powiesz?
> I jak rozumiem, ze swojego doświadczenia polecasz VIM’a do profesjonalnego składania stron, tak?
Oczywiście. Do każdej produkcyjnej edycji tego rodzaju plików tekstowych. Narzędzia mają pomagać - DW nie pomaga, a wręcz czasem przeszkadza swoimi “ficzerami” i doprowadza poprzez frustrację do agresji.
> Możesz również podać efekty swojej pracy - chętnie ocenię.
Wybacz, ale odnoszę nieśmiałe wrażenie, że niezależnie od linku jaki bym wkleił, padły by zarzuty powalające absurdem.
> Mówisz o tych agencjach, które wykupują licencję na Pajączka?
Co to jest: “licencja na Pajączka”?
> nick: podaj mi przykład „byle większej” agencji
Przeczytaj byle wywiad, z byle art directorem którejkolwiek agencji. Do znalezienia w google.
Co za czasy. Dwie mendy zamiast pod kamieniem siedzieć, to na takie słońce wychodzą… mamusie czapeczki założyły?
m: Och, mamy wszak demokrację, przeoczyłeś 15 ostatnich lat? :)
m:
Jak Ci się nie podoba to poproś Patrysa, by wyciął komentarze.
mroczek: przecież to Patrys, przebrany.
nick: wybacz, ale odnoszę nieśmiałe wrażenie, że niemal każda Twoja wypowiedź powala absurdem. Więc nie masz nic do stracenia. Jeśli praca jest na poziomie to obroni się sama - nie należę do typu ludzi, którzy wskakują komuś na kark tylko dlatego, że coś tam jest zrobione nie po mojej myśli. Zwłaszcza w warunkach komercyjnych.
Co do DW i VIMa to bzdurzysz. Używasz tego, co lubisz i tyle w tym temacie. Dreamweaver jest jednym z najlepszych rozwiązań istniejących na rynku, ma tylko złą opinię ze względu na tryb designer, który był/jest używany przez ludzi, którym wydaje się, że bez znajomości języka mogą poskładać stronę.
Art directorzy? Litości.
Bardzo proszę o jakikolwiek konkret z Twojej strony.
Wyciąć komentarze, dlaczego? Tak to nie muszę do zoo chodzić, żeby sobie na przykłady ułomności ewolucji popatrzeć… a te zaskakują mendowatością nieustannie.
> ick: wybacz, ale odnoszę nieśmiałe wrażenie, że niemal każda Twoja wypowiedź powala absurdem. Więc nie masz nic do stracenia.
Udowodnij, proszę.
> Zwłaszcza w warunkach komercyjnych.
Co to są warunki komercyjne? :) Nowomowa?
> Co do DW i VIMa to bzdurzysz. Używasz tego, co lubisz i tyle w tym temacie.
Jak to bzdurzę? Pokaż mi czego nie ma VIM, a co ma DW w kwestii edycji kodu źródłowego. Znajdę 100 innych rzeczy za to, których DW nie ma i mieć nigdy nie będzie. No i cena, po co płacić za funkcjonalności, z których nigdy się nie korzysta.
Co do “najlepszych rozwiązań na rynku” to mniej więcej podobnie jest z produktami Adobe, MS, Corel - wykupują/niszczą bezwzględnie konkurencję, bo ich stać, ale nie jest to w żadnym wypadku miernik jakości produkowanego oprogramowania.
O niebo lepszy od DW był Homesite - niestety, Macromedia go wykupiła o ile dobrze kojarzę (tak, wiem Macromedia to już Adobe).
> Art directorzy? Litości.
Wiem, ambicja Cię ubodła.
> Bardzo proszę o jakikolwiek konkret z Twojej strony.
Zacznij proszę od siebie.
Czy to ten “nbw” to przypadkiem nie ten Kierownik Patrysa?! HAHAHA, Patrys po posilki zadzwonil :-)))
m: już dwa posty ale ani jednego sensownego zdania nie potrafisz wykrzesać. Co z Tobą?
> ma tylko złą opinię ze względu na tryb designer, który był/jest używany przez ludzi, którym wydaje się, że bez znajomości języka mogą poskładać stronę.
A czy nie po to właśnie ten tryb został stworzony?
Poza tym, ma złą opinię nie przez ludzi, o których piszesz, a przez ludzi, którym kierownicy wmówili, że to profesjonalne narzędzie i “jest jednym z najlepszych rozwiązań istniejących na rynku”. Ale co poradzić, jak kierownik daje się złapać marketoidom i uszczęśliwia potem cały zespół swoimi “wizjami” :)
Czegoś nie rozumiem. Piszesz, że system jest modularny, a jednocześnie narzekasz, że szef wymyśla coraz to nowe funkcjonalości - w czym problem? Jeśli jakiś moduł jest nie potrzebny dla klienta do się go wyłącza.
Oczywiście powinno być:
“jest niepotrzebny dla klienta to się go wyłącza”
jachacy:
Jasne, tak właśnie robimy. Ale chodzi o większe zmiany, jak na przykład przebudowywanie istniejących widoków.
nick skąd Ty się wziąłeś? idz poczytac wywiady z art directorami i nie pisz tu więcej swoich “mądrości”.
losamorales: dlaczego mam nie pisać? Może zróbmy inaczej, będzie łatwiej: nie czytaj?
To niezła ta modularność.
Patrys, a Ty wiesz, że za krytykowanie pracodawcy na blogu to już kilka osób wyleciało z roboty? :-) To zjawisko nawet dostało swoją nazwę…
piko:
A ja nie krytykuję pracodawcy. Nie lubię tylko, jak się okazuje, że interes klienta i produktu stoi w opozycji do interesu firmy.
nick: “dlaczego mam nie pisać?” - niektorzy po prostu nie powinni publikować swoich przemysleń dla dobra ludzkości. ty się do nich zaliczasz.
mroczek: skąd wiesz że to o tobie pisałem? Uderz w stół a nożyce się odezwą?
Tak, nick i mroczek to tajni posłańcy riddle`a.
To nie może być przypadek.
@mroczek: Ty grasz w tym serialu M jak cośtam? Czy Twój brat? :D
@nick: A Ty co taki klerykalny, ojciec jest księdzem?
Librarian: szkoda, że nie wyniosłeś umiejętności czytania ze zrozumieniem ze szkoły podstawowej. Sporo ułatwia w życiu taka opcja.
losamorales: przykre jest to, że poza osobistymi docinkami nie potrafisz uargumentować swojego zdania czymkolwiek. Rozmowa z Tobą to jak rozmowa z ograniczonym dresem, a z takimi wszelke dyskusje są bezcelowe. Wybacz mi, ale muszę zacząć ignorować Twoje wypowiedzi.
patrys - nie wierzylem, ale faktycznie masz swoje dwa personalne trolle.
co do drobnych korekt. tak sie sklada, ze zgodze sie z nbw - uzywasz tego co ci pasuje.
vim - moze faktycznie jest boski i ach. i moge go miec za darmo. tylko dalczego wymagasz ode mnie (tak wiem, zaraz poleci zarzut o brak inteligencji lub cos w tym stylu…) bym opanowal ten symulator promu kosmicznego ? skrot klawiaturowe, ktorych musialym sie nauczyc, by moc korzystac z vim’a tak jak moge korzystac z dreamweaver’a, sa prawie tak samo9 skomplikowane jak we wspomniamym wczesniej symulatorze.
druga mala uwaga - co maja art directorzy do edycji kodu ? jak sama nazwa stanowiska wskazuje - sa to ludzie zazwyczaj odpowiedzialni za wyglad serwisow, nie za jego glebokie wnetrze.
i jak juz przy art directorach jestesmy - wiesz… znam kilku, znam tez ludzi z ktorymi oni wspolpracuja (w kwestii kododwania). dreamweaver to dosyc czesto uzywane narzedzie.
czwarta malutka kwestia - homesite byl swietny ? to super. wiesz, ze dreamweaver uzywa wlasnie homesite’a jako edytora ? bo jakos tak… wlasnie po to macromedia kupila allaire…
heh…. i powialo nedza nic nie wnoszaca do tematu posta…
Apeluję do szanownych współczytelników o *nie karmienie trolli*. Tego naprawdę nie da się czytać. Patrys, może wstaw moderację w komentarzach, co? :)
Grzęzawisko jak się patrzy — witaj w klubie ;-)
Ale powiedz, jak to jest, że w czasach gdy ludzi zwalniają za nieopatrzne słowo, Ty możesz pisać na blogu, że Twój szef jest głupi? Nie “oni” (każdy ma jakichś “onych”) tylko personalnie ten facet. Lejesz na to, zmieniasz pracę czy na serio jesteś taki niezastąpiony? Poważnie pytam.
MiMaS:
Ja nie napisałem, że mój szef jest głupi, tylko opisałem swoje wątpliwości odnośnie chwilowego kierunku rozwoju rzeczy, którą tworzę od początku i z którą jestem w jakiś sposób związany. W żadnym wypadku nie zamierzam nigdzie pisać o ludziach, że są głupi, bo takie rzeczy są kwestią odbioru subiektywnego raczej.
Powiem tak — gdybym faktycznie zamierzał się skądś zwalniać, to prościej złożyć wypowiedzenie niż pisać o kimś na blogu. Nie należę do ludzi, którzy załatwiają interesy przez obrabianie komuś tyłka.
Oh, oh, spoojnie - nie każdy jest trollem, badź łaskaw opuścić broń ;-) To przecież skrót myślowy był… I dobrze wiesz o co mi chodziło, więc się nie oburzaj i nie unikaj odpowiedzi ;-)
Generalnie nie każdy szef jest gotowy usłyszeć, że coś jest oczywiste tylko on tego nie dostrzega, co z kolei powoduje sytuacje, których jego PM-owie “nie lubią”. Publicznie “nie lubią”. To jest oczywiście sytuacja częsta w rzeczywistości, ale niekoniecznie popularna na blogach. Zapytam inaczej - masz taki dobry układ, czy szef to człowiek bardziej świadomy niż się może z pozoru wydawać, czy może faktycznie uważasz, że pisanie, iż szef zmusza Cię do robienia z Twojego ukochanego produktu jakiegoś koszmarka, to nic takiego?
Moze szef nie ma Internetu?
MiMaS:
Nie boję się o to, że to będzie koszmarek :)
Gdyby tak było, to bym się pewnie zwolnił.
Szczerze mowiac Patrys Twoja pewnosc siebie i propaganda ktora serwujesz zaczela mnie bardzo denerwowac. Wego nie jest najnowoczesniejszym i najlepszym takim systemem. W firmie w ktorej pracowalem (nazwy nie zdradze) istnieje produkt, framework, cmf czy jak go nazwac ktory dziala na podobnej zasadzie, tylko ze panel do edycji szablonow / komponentow wyglada jak Visual Studio… Oprogramowanie to tworzylo kilka osob przez ponad 2 lata… Wego nijak sie ma do tego co tu widze :) Apropos wynoszac doswiadczenie z tej firmy zaczalem kodowac wlasny framework - dziala tak jak Wego ale to nie sprawia ze chce go nazwac najnowoczesniejszym i najlepszym… Bo tak nie jest, bo jest masa komercyjnych rozwiazan ktore bija na glowe wasz produkt… Co z tego ze logika jest w szablonie? Co z tego ze jest tam Smarty? Ja mam wlasny kompilator dajacy mi przewage 600% zysku czasu w stosunku do Smarty a skladnia jest identyczna. Zacznij opisywac fakty a nie reklamujesz cos co nie jest zgodne z opisem.
Pokój, ave!
Raczej zgodze sie z opinia serafina… Nie ma czegos takiego jak “najnowocześniejszy system zarządzania treścią” - technika, technologia zmienia sie tak szybko, że to co było na topie rok temu, albo jest teraz za rok, pół roku będzie przestarzałe… nie jestem w stanie sobie wyobrazić rocznej pracy nad jednym systemem / aplikacją…
wengo jest/był/będzie kolejnym systemem CMS który zaświeci przez chwilę jak każda gwiazdeczka i szybko zgaśnie…
programista zawsze będzie programistą, a szef będzie szefem - jego celem jest zarabianie pieniędzy a nie tworzenie dla sportu czy dla Twojej sławy. prezentujesz tutaj podejście typowego nawiedzonego artysty który nie jest w stanie zgodzić się z krytyką.
to rynek powinien determinować produkt, no chyba że jesteś w stanie przekonać klienta do tego że jesteś debeściak i nie ma niczego lepszego poza wengo…
serafin:
Pokaż mi konkretne wyniki, a nie rzucaj mi tu “600%.” Bo wego jest od twojego systemu o 37.2% ładniejsze! ;)
Nie bardzi wyobrażam sobie uczenie pani Krysi z urzędu, jak się obsługuje pakiet VS.
slav:
“wego” nie “wengo” ;)
Ale ja chętnie przyjmuję krytykę. Śledzę też rynek systemów CMS w Polsce, bo to nasza naturalna konkurencja. I dalej twierdzę, że mamy “JEDEN Z najnowocześniejszych i najwygodniejszych pod tym względem produktów.” W żadnym wypadku nie twierdzę, że system jest idealny, czy bezkonkurencyjny.
Patrys: benchmarki leza gdzies na forum.php.pl, wystarczy poszukac :)
Wego jest be, accessibility okrojone przez ajax’owe zabawki. Po co one? Zeby ladniej wygladalo :) ? Profesjonalne produkty to takie ktore bija na glowe konkurencje funkcjonalnoscia a nie wodotryskami, zreszta zbytecznymi.
serafin:
To jest panel administracyjny. Ma być przede wszystkim wygodny i w tej materii współpracujemy ze specjalistami od użyteczności.
Patrys: specjalistami? A konkretnie kim :) Podaj kilka nazwisk jesli mozesz. Tylko nie mow o ochronie danych osobowych itp bo podanie nazwisk specjalistow nie narusza niczego ;)
Hm, dostępność panelu administracyjnego? Nie przeginamy trochę?
Użyteczność - jak najbardziej, ale dostępność?
Uzytecznosc = ajax? Od kiedy :)? Dostepnosc - jak najbardziej, po to wymyslone rozne techniki zeby je stosowac. Skoro nie dostepnosci dla admina to rowniez nie dla koncowego uzytkownika. Bo po co? Tylko sobie rece pobrudzic ;)
Odnoszę wrażenie, że mylisz pojęcia. Nieźle dobierasz zarzuty ale pod złe terminy je adresujesz.
Jeśli przyjąć, że użyteczność to termin w dużym stopniu pokrywający się z łatwością obsługi, to ajax zwiększa użyteczność chociażby eliminująć potrzebę zbędnych kliknięć czy przeładowań strony.
Co ciekawe, jeśli opierasz swoje zdanie na filmiku z wego o którym pisał Patryk, to nie przypominam sobie, bym widział tam ajax - ale fakt, to było dawno, mogę już nie pamiętać. Zresztą, sam panel już w dużej mierze inaczej wygląda i inaczej się zachowuje.
Dostępność to zagadnienie pokrywające przede wszystkim (owszem, nie tylko) zabiegi mające na celu skierowanie produktu do jak najszerszej rzeszy odbiorców (niepełnosprawnych, niedowidzących, użytkowników innych urządzeń czytających strony). W przypadku panelu, który de facto jest aplikacją webową - it’s not the case. Niemniej mimo wszystko, życzyłbym wielu stronom, by były równie dostępne i użyteczne co panel wego. I żeby również tak jak panel oferowały fallback w przypadku gdy nie masz javascriptu czy korzystasz z przeglądarki tekstowej (ktokolwiek chciałby wprowadzać teksty z elinksa).
serafin:
Odnośnie nazwisk — wysil się i poszukaj w archiwum tego bloga.
Tak, AJAX akurat w tym wypadku znacznie zwiększa użyteczność, bo treść można edytować bez potrzeby przechodzenia między stronami. Klienci są zadowoleni i panel im się bardzo podoba.
Pozostaje kwestia dostępności. Jak tylko dostaniemy masowe informację, że edytor WYSIWYG nie działa na telefonach Nokia 3310, obiecuję się tym zająć ;)
Pewnie, moglibyśmy zrobić formularz z 3 polami textarea i powiedzieć klientom, żeby się nauczyli składni markdown/textile/XHTML, ale nie o to im chodzi do końca.
Algorytm:
1) Wróć do drugiego komentarza
2) Przeczytaj
3) Zrozum albo wróć do kroku 1.
Otóż napisalem ze AJAX obcina accessibility. Nie mowcie mi ze nie :)
W wego widze przerost formy nad trescia, masa wodotryskow, zbednych ajax’owych zabawek pewnie na bazie prototype’a i innych. Tylko po co? Klientem ktory bedzie edytowac strone firmy X nie bedzie totalny laik a programista/wdrożeniowiec/ktoś kto się zna. Mowisz ze ajax’owe zabawki zwiekszaja funkcjonalnosc. Guzik prawda. One tylko tworza takie zludzenie. Znam wiele osob ktore klnie na wbudowane “edytory WYSIWYG” ktore nie tylko kalecza forme wynikowa…
Nbw - nie, uzytecznosc to nie latwosc obslugi. To dawanie uzytkownikowi szerokiego spektrum zachowan. Wciskajac mu edytor WYSIWYG na sile nie dajesz mu funkcjonalnosci tylko zabierasz… Chociaz perspektywy zawsze sa dwie :) Jednakowoz, mylisz pojecia.
Nbw, btw. w tym filmiku sa same ajax’owe zabawki: Live Edit, Ajax’owe przeladowania stron (z jakims tam onLoading szpanerskim) i wiele wiele innych…
Jak dla mnie przerost formy nad trescia…
Ave, pokoj!
Serafin: zdecyduj się w końcu: użyteczność == usability, dostępność == accessibility. Tak, AJAX obcina accessibility.
“Klientem ktory bedzie edytowac strone firmy X nie bedzie totalny laik a programista/wdrożeniowiec/ktoś kto się zna. ”
I tu właśnie się mylisz. Większością stron zajmują się właśnie totalni laicy. Od początku jest mówione, że to CMS dla małych i średnich serwisów. To, że równie dobrze możemy obsłużyć bardziej nietypowe projekty nie zmienia faktu, że większość firm, które zlecają takie serwisy nie stać na specjalistów albo nie widzą w tym sensu.
Poza tym, znów mijasz się z prawdą - edytor wizualny jest jedną z opcji. Możesz z niego korzystać, ale nie musisz. Możesz włączyć edytor a kiedy uznasz, że jest zbyt ograniczony - możesz wpisać kod z palca :)
Owszem, możesz wprowadzić usługę supportu i samodzielnie wpisywać teksty za klienta, ale możesz wtedy wpaść na takiego klienta, który np musi zrobić polską wersję zagranicznego serwisu - prikaz centrali. Dostajesz grafikę, materiały CI i 3000 plików .doc/.pdf.
Ja wiem, że TeX to wspaniałe narzędzie - sam z niego korzystałem nie raz, ale do większości zadań biurowych MS Word jest po prostu wygodniejszy.
serafin:
Większością serwisów, do których jest adresowane wego nie zajmują się informatycy. My dajemy swoich wdrożeniowców, którzy budują szablony dla serwisu. Treścią wypełnia je klient i on odpowiada za późniejsze utrzymanie serwisu, a w urzędach i małych/średnich firmach rzadko spotyka się kogokolwiek ze znajomością XHTML, a jeśli już, to z pewnością nie należy to do jego obowiązków służbowych.