W ciągu ostatniego miesiąca DreamHost przeżywał trudny okres. Zdarzały się momenty, kiedy nie działało absolutnie nic. Niemniej jednak, uważam ich za najlepszą firmę hostingową, z jaką przyszło mi współpracować w roli klienta.
Dlaczego? Właściciele polskich hostingów powinni się od nich uczyć. Nie tego, jak zbudować panel hostingowy. Nie tego, jak powinna wyglądać strona takiej firmy. Nie tego, jak powinna kształtować się oferta (na polskie warunki nierealna zupełnie). Powinni się uczyć, jak się prowadzi dialog z klientami.
Zapraszam do lektury anatomii (trwającej) katastrofy.
DreamHost, I love you guys.


by jarv
02 sie 2006 at 12:45
recami y nogami. sie podpisuje.
czytajac dreamhost status mozna umrzec momentami ze smiechu, ale wie sie, ze gdzies tam, gdzie leza moje strony i poczta — ktos walczy, by owe dane byly dla mnie dostepne.
regards for dreamhost.
by Robert Drózd
02 sie 2006 at 13:21
Trochę spolemizuję. Jako klienta obchodzi mnie przede wszystkim czy usługa jest dostępna, a nie jak to, jak się tłumaczą, że usługi nie ma. OCZYWIŚCIE, jeśli coś się złego dzieje, warto wiedzieć co się dzieje, bardzo dobrze że o tym informują (bo inne firmy mogą udawać, że nic się nie dzieje).
Wśród dostawców binarnego usenetu wielką estymą się cieszy człowiek, który prowadzi Octanews. Bo udostępnia darmowe serwery, udziela się na listach dyskusyjnych, odpowiada błyskawicznie na e-maile. Tyle, że jego serwery mają przy wyższej cenie retencję 3x mniejszą niż np. Astraweb. Mam dopłacać za prawo odpowiedzi na maila i epickie opowieści o awariach?
by Patrys
02 sie 2006 at 14:18
Robert:
Ale DreamHost akurat padł z przyczyn od siebie niezależnych (awaria zasilania w budynku). Wcale nie twierdzę, że firma powinna wyłączyć serwery i napisać „będziemy z wami szczerzy, wyłączyliśmy” :)
by Marcin
02 sie 2006 at 15:53
jakoś ja nie zauważyłem tych problemów. natomiast jak mi home.pl wyłącza pocztę bez ostrzeżenia, bo nie zgadzam się na hostowanie dns u nich, to się jeże. a rozmowy z helpdeskiem doprowadzają mnie do rozważań na temat wbudowania testu turinga w thunderbirda. maszyny nie przegadam.
by reod
02 sie 2006 at 19:07
noo: DOCTYPE HTML PUBLIC „-//W3C//DTD HTML 3.2//EN”
by ludwikc
02 sie 2006 at 19:39
@jarv: „recami y nogami. sie podpisuje.”
ja tez.
by Piotr Konieczny
02 sie 2006 at 21:00
Ja podobnie jak Marcin, nie zauważyłem braku dostępu do moich stron. Natomiast, to fakt, jednego dnia panel sterowania ślimaczył się potwornie…