Drodzy autorzy serwisów społecznościowych, zamiast kolejny raz kopiować Twittera, który skopiował już Dodgeballa, zainwestujcie w Blip.
Dlaczego? Ano dlatego, że musicie się pogodzić z faktem, że podnoszenie progu wyjścia z serwisu wcale nie działa na korzyść waszych użytkowników. Dlaczego muszę mieć konta w pięćdziesięciu social sites
tylko po to, żeby wiedzieć, gdzie poszli na piwo moi znajomi?
Przykro mi, ale nie jestem amanda99
i większość moich znajomych to nie weekendowi klikacze,
tylko ludzie z krwi i kości, z którymi pracuję, chodzę do pubów i mają absolutnie różne preferencje odnośnie wyboru waszych usług.
Blip (Twitter, Dodgeball) jest niezależny od was i dalece większą przysługę oddacie nam, jeśli zintegrujecie interfejs do tego właśnie serwisu, zamiast powielić całą jego funkcjonalność. Do tego nieudolnie, bo sterowiec
, który zaserwowało nam Grono przypomina bardziej akcje zniczowe w statusach niż usługę powiadamiania.
Do rzeczy więc — jeśli każdy z was ma budżet pozwalający na implementację 20% funkcjonalności Blipa, to w piątkę jesteście w stanie sfinansować pełny serwis. Dajesz 20%, dostajesz pozostałych 80%, której części nie rozumiesz?
Nie ma szans działać? Przykładem niech będzie Google, które — podobnie jak wszystkie portale — zbudowało własny komunikator, ale — w przeciwieństwie do nich — zastosowało otwarty protokół XMPP. A teraz wyskakiwać z kasy i zgłaszać się do autorów ;)

Hehe, z tym wyskakiwać z kasy, to przesadziłeś. W ogóle czuję, że za dużo szumu się robi.
Marcin:
Zauważ emotkę na końcu zdania ;)
A od czego jest staroswiecka ;) komorka nie mozna po prostu zadzwonic
Grider:
Nie zawsze chcesz (albo możesz) zadzwonić do wszystkich.
Hmm znam 2 osoby ktore nie maja komorki jeden to kumpel ktory nawet maila nie uzywa ale netu uzywa ale to taki nieszkodliwy dziwak a druga to moja babcia ktora ma 85 lat i ogolnie przebywa caly czas w domu
Widocznie ja jestem albo stary ;) (okolo 30) albo jakis inny bo wogole nie pojmuje tego calego szalu na social networking i roznych stronek w tym stylu
Ale Patrysowi chodziło chyba raczej o to, że wysyłanie 30-tu SMS’ów po 5 razy dziennie może być dość niewygodne, nie wspominając już o kosztach.
A faktycznie i ja jakoś nie mogę się odnaleźć w tym, dokąd się kieruje internet. Chociaż może i ja jestem jakiś “starej daty” (?? u mnie dopiero powyżej 20-ki na karku), bo nawet i komórkę mam dopiero od paru miesięcy i to tylko dlatego, że mi ją moja połóweczka wcisnęła podstępem - gdyby nie to, nadal bym nie posiadał (co też kłóci się z Twoją teorią).
Nie chodzi o to, że ktoś jest starej daty. Ja też widzę serwisy społecznościowe jako dodatek do użytecznej usługi. Sama radość rejestracji i zapraszania znajomych mnie nie interesuje.
Mam konto na nasza-klasa.pl - znalazłem tam kontakt z ludźmi, których szukałem przez lata - od tego czasu nie używam.
Mam konto na linkedin.com - poznałem masę ciekawych ludzi z branży i używam kontaktów do sprawdzania obcych mi ludzi, którzy czegoś chcą.
Mam konto na goldenline.pl - kiedyś używałem forum, teraz głównie kasuję zaproszenia. Nieudany i zamrożony klon LinkedIn, serwis dla mnie umarł.
Mam konto na last.fm - używam systemu rekomendacji.
Mam konto na spinacz.pl - korzystam z forum i patrzę na to, jak mogłoby wyglądać grono, gdyby autorzy mieli na to jakiś pomysł.
Mam konto na grono.net - hmm… przez ciągłe awarie serwera nie udało mi się go usunąć, a teraz mi się zwyczajnie nie chce ;)
W notce chodziło mi o to, że jeśli każdy z tych serwisów uruchomi jakąś dodatkową, typowo “społeczną,” usługę tylko dla swoich członków, to żeby jej użyć, musiałbym zaprosić do każdego pół świata - wszędzie tych samych ludzi.