Są sobie takie dwa programy niejakiego Dariusza Rakowskiego. Nie podlinkuję, dopóki nie napiszę, dlaczego w ogóle o nich wspominam. Bo osoba reklamująca je jest cholernym spamerem i nigdy nie należy ufać programom z niewiadomego źródła.
Pierwszy rzut oka na Global UMTS: binarka bez źródeł. Nie dotykać, pomacać przez ldd i strings. Ten drugi pokazuje, że program szuka gksu albo kdesu. Po co? Pokazuje też, że autor jest słabym programistą i szuka urządzeń przez dmesg | grep.
Więcej kwiatków nie chciało mi się szukać. Wygląda jednak na to, że wbrew naszym pierwszym skojarzeniom, program nie wysyła waszych danych do autora. Wygląda — nie poświęciliśmy mu więcej czasu, więc proszę nie brać tego za pewnik i najlepiej programu zwyczajnie unikać, zamiast tego posiłkując się najnowszym Network Managerem.
Dariuszowi zaś, jeśli to prawdziwe imię i ma faktycznie dobre zamiary, polecam skasować program, napisać od nowa po ludzku (z użyciem HALa, PolicyKit i bez sprawdzania, czy dystrybucja to czasem nie OpenSuSE) i udostępnić w postaci źródeł. Na licencji, która zezwala na dystrybucję. Aha, radziłbym się upewnić, czy rozprowadzanie loginów i haseł operatorów komórkowych z całego świata jest zgodne z ich wolą i prawem.

Rozprawadzania loginów bym się nie czepiał, bo to akurat byłoby bardzo wygodne. (no chyba, ze autor sam wszedł w ich posiadanie w sposób leniwy i tylko sprzedaje czyjąś robotę) Oczywiście lepiej na GPLu, ale jak się nie ma co się lubi…
Patryku zamiast opluwać ludzi, którzy tworzą przydatne ludziom programy, mógłbyś się chwilę zastanowić zanim napiszesz taki ostry tekst.
Używałeś kiedyś programy Global GPRS i Global UMTS ? Ja miałem okazję używać ich na kilku dystrybucjach. Na OpenSuse wyskoczyło mi kiedyś okienko, że program nie obsługuje tej dystrybucji wraz z kilkoma sensownymi poradami co można spróbować zrobić (nie pamiętam w tej chwili co tam było). Najprawdopodobniej dlatego program stara się ustalić czy jest uruchomiony na OpenSuse, aby wyświetlić jakiś sensowny komunikat.
Gdybyś przed napisaniem tego tekstu przyjrzał się choć trochę programowi i uruchomił zapis wybranej konfiguracji GPRS w programie, to byś zauważył, że kdesu i gksu służą do wyświetlenia okienka z pytaniem o hasło do wykonania komendy cp (kopiowania skryptów) To jest bardzo eleganckie rozwiązanie, bo użytkownik wie do czego są używane uprawnienia roota i że program nic nie zmienia w systemie bez jego zgody. Ma wyraźnie napisaną na ekranie komendę cp z listą kopiowanych ustawień gprs na którą wyraża zgodę. Program nie wymaga uruchomienia z uprawnianiami root-a i tylko prosi o zgodę na skopiowanie jako root skrytpów komunikacyjnych do /etc/pppd/peers/ To jest rzadko spotykane w programach do gprs dla Linuksa, większość z nich działa jako root
A widziałeś to okno z prośbą o zgodę na kopiowanie wybranej przez użytkownika konfiguracji do /etc/pppd/peers/? Nie? To po cholerę zabierasz się za ocenianie programu, jak nie oglądałeś w nim nawet najważnieszego okna z konfiguracją gprs i modemu.
Dane konfiguracji gprs są dostępne na stronach operatorów, a loginy i hasła, operatorzy mają puste (lub: anyuser anypassword), więc o czym ty mówisz? Każdy może się tym posługiwać zwłaszcza, że nie ma tam normalnych haseł :)
Może sam byś poświęcił kilkaset godzin darmowej pracy na rozwijanie przydatnego ludziom programu zamiast opluwać ludzi, którzy chcą coś zrobić pożytecznego dla innych (Global GPRS był przez 4 miesiące rozdawany całkiem za darmo. Global UMTS można używać za darmo, ale wtedy czeka się 6 min na uruchomienie, więc pewnie niektórzy płacą drobne datki na rozwój projektu)
Taki ostry tekst na temat przydatnego programu tylko dlatego, że wydaje się tobie, że “autor jest słabym programistą” ?
Weź sobie pół roku urlopu, popracuj za darmo i podaruj użytkownikom Linuksa lepszy program do GPRS
Z powodu jakiejś osoby która wyraziła (jak podejrzewam) pozytywną opinię o programie, zaczynasz wyżywać się na autorze programu? Odbiło Ci?
Parę miesięcy temu miałem okazję wymienić kilka listów z autorem. Narzekał na nawał pracy, ogromne ilości listów od fanów, a mimo to ciągle rozwijał ten program. Należą mu się tylko GRATULACJE !
A ty Partyku jak ochłoniesz, to lepiej skoryguj ten tekst na mniej oskarżycielski i weź się do testowania tego programu w wirtualnej maszynie i potem napisz profesjonalną recenzję.
Drogi “użytkowniku, który boi się podpisać, bo jest tym samym spamerem, o którym mowa we wstępie i pewnie jednocześnie autorem programu:”
To jest mój blog, mogę tu wyrażać takie opinie, jakie mi się podoba. Jeśli uważam, że program jest podejrzanego pochodzenia, to mogę tak napisać. Nie mam obowiązku go uruchamiać i recenzować. Zwłaszcza, jeśli strings mówi mi dostatecznie dużo o jakości kodu. Jeśli zapłacisz za mój czas i dostarczysz mi pełne źródła, wtedy możemy rozmawiać o recenzji, ale obawiam się, że nie będzie specjalnie pochlebna.
Oczywiście, że nie widziałem żadnego okna, bo uruchamianie programów, których źródła się nie zna jest cholernie niebezpieczne.
Do zestawiania konfiguracji GPRS służy z powodzeniem pakiet NetworkManager w aktualnej wersji rozwojowej, nie trzeba za niego nikomu płacić, czekać X minut, ani uruchamiać wątpliwej jakości programów. Tak, wątpliwej jakości, skoro “radzi sobie” przez szukanie urządzeń via grep i nadpisywanie konfiguracji, którą można zmienić w locie (skoro program musi działać przez cały czas połączenia, to po co miałby cokolwiek gdzieś kopiować?).
Jak będziesz pisał porządną recenzję tych programów, to zwróć uwagę, że oba w numerze wersji mają beta 1
Wiesz co to znaczy? To bardzo wstępna wersja programu, więc pewnie część rzeczy jest robiona prowizorycznie, byleby tylko móc go udostępnić użytkownikom do pierwszych testów.
Mnie zdziwiło to, że jak na betę działa on bardzo stabilnie i ani razu się zawiesił.
Patryku napisałeś:
“Tak, wątpliwej jakości, skoro “radzi sobie” przez szukanie urządzeń via grep i nadpisywanie konfiguracji, którą można zmienić w locie (skoro program musi działać przez cały czas połączenia, to po co miałby cokolwiek gdzieś kopiować?).”
Większych bzdur dawno nie czytałem. Bawisz się w jasnowidza oglądając program z zewnątrz i nie uruchamiając go. Program nie szuka urządzeń przez dmesg i grep tylko zwala to na barki użytkowników wyświetlając ludziom okienko zawierające logi wyświetlone przez dmesg i grep (uruchamiane przyciskiem Port Podpowiedź) aby użytkownicy w razie wątpliwości sami poszukali sobie właściwy port komunikacyjny. W końcu to wczesna wersja testowa beta 1, więc nie można mieć pretensji do Dariusza, że nie dodał jeszcze do programu automatycznego szukania portów ani innych bajerów. Ale na szczęście podpowiada jakich oznaczeń portów szukać. W pracy mam kartę Option PCMCIA , która dostaje nietypowy port /dev/noz0 Gdyby nie to okno z podpowiedzią wyświetlające dmesg nigdy bym tego nie odnalazł. Dmesg i grep to chyba największa bzdura, którą tu napisałeś. Tak to jest jak się nigdy nie uruchomiło programu, a zaczyna się go opisywać.
Wszystkie poradniki o gprs w internecie mówią o kopiowaniu konfiguracji gprs do /etc/pppd/peers bo tam jest jej miejsce. Wszyscy ludzie i program robią to samo, ale ty masz wyjątkowe wymagania, życzysz sobie by robił to inaczej! Wygląda na to, że nie masz najmniejszego pojęcia o czym piszesz. Widziałeś kiedyś poradnik dla początkujących o konfiguracji gprs? Czy miałeś kiedykolwiek w ręku modem PCMCIA lub telefon komórkowy z gprs?
Napisałeś, że program musi działać cały czas podczas połączenia. Kolejna bzdura. O tym, że można go wyłączyć informuje w okienku podczas nawiązywania połaczenia (co oczywiście nie raczyłeś obejrzeć)
Widać, że lubisz tylko open source, a ja nie wymagam od Dariusza by dawał mi kod źródłowy na licencji GPL i pełne prawa do dystrybucji programu. Wybór licencji to jego wola. Pracuje najprawdopodobniej sam, więc licencja GPL pomagająca dzielić się kodem nie jest mu do niczego potrzebna.
pozdrawiam,
Mirek Krycz
Oczywiście powinno być /etc/ppp/peers/ a nie pppd :)
pozdrawiam,
Mirek Krycz
Zaciekawiony programem postanowiłem go wypróbować
Jak na wersję beta 1 wszystko działa bez problemów. Łatwo połączyłem się przez swoją komórkę Program nie wymaga podawania tylu danych co Network Manager - wybrałem tylko model komórki, port i operatora, nic więcej nie trzeba znać. Część okienek jak statystyki nie jest jeszcze w pełni zrobiona ale program o tym informuje
Ogólnie przydatna rzecz
Tekst artykułu w blogu prezentuje tylko dziwny stan emocjonalny autora bloga a nie rzeczywiste wady programu
Dyskusje o wyższości FLOSS nad innymi licencjami nie uprawniają do tak agresywnej krytyki pożytecznego programu
Autor bezsensownie pluje jadem na lewo i prawo, posługując się wątpliwej jakości argumentami. Pogrepował stringsami przez ldd binarkę, coś mniej lub bardziej konkretnego znalazł, i zachowuje się jakby programista zgwałcił mu siostrę. Trochę umiaru.
Patrys, czy ty przypadkiem nie pisałeś, że grywasz na playstation? Masz źródła tych gier? Uprzedzam odpowiedź, że tam nie można nic popsuć: można pewnie wykasować wszystko z karty pamięci/dysku (nie wiem co teraz w tych konsolach montują).
Generalnie uważam wymaganie źródeł do uruchomienia programu za poważne zboczenie :). Uspokojony samą ich obecnością pewnie i tak byś do nich nie zajrzał lub pooglądał jedynie po łebkach (czasem niesłusznie zakładając, że “jakby tam było coś nie tak, to ktoś by o tym ostrzegł”) i program i tak mógłby ci zrobić mielonkę z systemu. No bo np. czy przeglądałeś dokładnie źródła FF, którego (pewnie) używasz? Może jakiś nowy plugin do niego wysłał już twoje hasła do spamerów?
Fuzzy:
Nie wkładam czegokolwiek do napędu, nie uruchamiam nieznanych programów i nie toleruję spamu. Zwłaszcza bezczelnego wklejania tej samej reklamy pod każdą notką na każdym blogu, gdzie tylko pojawiło się słowo sieć i GNOME (zanim napisałem powyższą notkę, kilka osób skarżyło się na dokładnie ten sam spam, jaki ja dostałem pod czterema notkami na dwóch blogach, po fakcie poskarżyło się jeszcze kilka). Miałem więc pełne prawo podejrzewać, że jest to kolejny trojan/worm i tylko dlatego zacząłem w nim dłubać.
Odpowiadając na resztę twoich wątpliwości: czytam masę źródeł programów (bo jestem między innymi programistą i packagerem dla PLD). Gram na konsoli, ale nie wkładam do niej “czegokolwiek.” Nawet, gdybym wkładał, to ze spokojem, bo oprogramowanie uruchamiane jest w zwirtualizowanym środowisku i do pisania po dysku poza swoimi plikami wymaga każdorazowej zgody użytkownika. Nie bez powodu też Firefox (który skraca się do Fx, a nie FF) nie pozwala na instalację wtyczek z nieznanych domen, a Outlook blokuje uruchamianie załączników z poczty.
Niestety, większość ludzi ma takie podejście do bezpieczeństwa, jak ludzie powyżej. Im właśnie zawdzięczamy tony spamu, które przewalają się między serwerami poczty. Uprzedzając wątpliwości: spamu nie wysyła pan Roman ze swojego schronu w Prypeciu, spam wysyłają botnety zbudowane z milionów komputerów zwykłych użytkowników, którzy uruchamiają każdy napotkany program.
Patrys, przyznaj się, czy ten wpis to prowokacja, żeby zwabić rzekomych ‘zachwyconych użytkowników’?
W grudniu, gdy obsługujący takie modemy NetworkManager był mocno rozwojowy, uruchomiłem ten program z dala od cywilizacji, by umożliwić tacie dostęp do netu pod Linuksem. Prawie natychmiast jednak, w obawie o bezpieczeństwo, postanowiłem pokonfigurować wszystko ręcznie. Tak też zrobiłem i tata jest chyba zadowolony z dwóch launcherów na panelu wywołujących pppd. Możliwe, że autor ma dobre intencje, ale przejawia je dość nietypowo, angażując się głównie w bezpośrednią promocję swojego tworu…
Ale swoją drogą Ty też nie wszystko na GPLu udostępniasz (choć dużo i coraz więcej, co bardzo miłe jest)
Krymzon:
A czego nie udostępniam, chciałbyś zobaczyć i jest moje (czytaj: nie jest własnością któregoś z pracodawców)?
Patrys:
“Gram na konsoli, ale nie wkładam do niej “czegokolwiek.” Nawet, gdybym wkładał, to ze spokojem, bo oprogramowanie uruchamiane jest w zwirtualizowanym środowisku i do pisania po dysku poza swoimi plikami wymaga każdorazowej zgody użytkownika.” - tzn ufasz twórcom gier/konsol, czy widziałeś źródła OS’a z PS i *wiesz* że nie ma tam jakiegoś buffer overflow i możliwości ominięcia tej zgody? Dlaczego ufasz Sony (po aferze z rootkitami na dyskach audio :)) a nie np. Microsoftowi?
“czytam masę źródeł programów (bo jestem między innymi programistą i packagerem dla PLD)” - tak, wiem, czytam twój blog od czasów SynaPrezesa(tm). Ale zadałem bardzo konkretne pytanie, czy przejrzałeś źródła Fx (niech będzie ten skrót :))?
Ale dość czepiania się szczegółów… Czasem trzeba komuś zaufać :). Choćbyś je miał, to nie wszystkie źródła przejrzysz. Ja np. używam opery mini do logowania się na stronę banku i wiem, że takie połączenie jest niebezpieczne i opera.com widzi moje hasła i stany kont… no coż, ufam im. :)
Całą tę żółć wylewasz moim zdaniem tylko przez ten spam. Jakby nie to to nawet jakbyś program dostał od kolegi, najwyżej stwierdziłbyś “po co mi to, mam pliki konfiguracyjne” i na tym by się skończyło.
Fuzzy:
Ufam Sony tak samo jak Microsoftowi. Płacę i wymagam, w razie czego mam podstawy do roszczeń na drodze prawnej. Odnośnie tego, czy wiem, że wirtualizator nie ma dziur - wiem, bo śledzę rozwój linuksowych sterowników dla procesora RSX, wszystkie dziury, jakie udało się znaleźć zostały w ciągu dni załatane przez Sony. W tej chwili jedyna metoda uruchomienia czegokolwiek poza certyfikowanym oprogramowaniem, to zmuszenie konsoli do pobrania aktualizacji przez lokalne proxy, które podrzuci spreparowany plik. Przy czym, podmienić można dane, konsola i tak nie pozwoli na uruchomienie kodu.
Gdyby autor miał głowę na karku, to promowałby się przez GnomeFiles i kontakty ze środowiskiem okołouniksowym/okołognomowym, a nie przez spam na blogach ludzi, którzy i tak podobnych programów nie potrzebują.
Patrys:
Racja, chyba faktycznie to co nie jest własnością pracodawców już udostępniłeś, zwracam honor :)
Czytuje tego bloga regularnie, ale ten wpis to strzal w stope, choc moze nawet i w kolano…
Albo piszesz o spamie albo piszesz o programie… Jak o tym drugim to lekcje nalezy odrobic dokladnie a nie po lebkach ;] Jako programista chyba powinienes znalezc sposob aby nie wrozyc z fusow, ooo wroc, ze strings a sprawdzic dokladnie program i napisac normalna recenzje ??
W zasadzie esencja tego co chciales przekazac jest dopiero w komenatarzach.
Poprzednie wpisy zobowiazuja, popraw sie ;] ;] ;]
P.s nie uzywam tych progsow — NM mi wystarcza - to tak jakbys stwierdzil, ze mam zwiazki z autorem badz jestem fanem tych progsow. Nie jestem.
Witam
Jestem autorem programu Global GPRS.
Podesłano mi link do tej awantury.
Wspominano tu o jakiś niewłaściwych postach informujących o programie.
Ja osobiście nie mam potrzeby reklamować programu, bo istnieje on już od pół roku i napisano o nim wiele artykułów w najważniejszych polskich portalach jak http://www.dobreprogramy.pl http://www.linuxnews.pl czy http://www.jakilinux.org W sumie kilkadziesiąt stron poświęconych Linuksowi publikujących regularnie newsy
tworzy co parę miesięcy informacje o Global GPRS. Pod artykułami toczy się dyskusja o potrzebie istnienia takich wygodnych graficznych konfiguratorów GPRSu i niedostatkach obecnie istniejących programów. To wszystko jest do sprawdzenia w google - wpiszcie “global gprs”.
Śmieszne jest podejrzewanie, że ja sam osobiście mam potrzebę angażować się w pisanie jakiś postów z linkami do programu. Przecież co kilka godzin na forach linuxowych przybywa kolejny link do Global GPRS, bo użytkownicy sami radzą innym wypróbowanie jego w razie problemów z nietypowym modemem UMTS. Co 2 tygodnie kolejne blogi tworzą artykuły opisujące mój program. Czy śpię, czy opalam się na słońcu, linki i artykuły tworzą się same!
Wiele razy obserwowałem jak zadowolony użytkownik Global GPRS lub Global UMTS (który spędził wcześniej wiele miesięcy na skomplikowanych próbach konfiguracji modemu), nagle zaczyna udzielać się na stronach opisujących problemy z innym modemem informując, że takie urządzenie widział na liście obsługiwanego sprzętu w Global GPRS / UMTS. Podobnie może być z blogiem, co mogło kogoś zirytować.
Nie mogę brać odpowiedzialności za fanów programu. Trzeba się przyzwyczaić do postów o Global GPRS i Global UMTS, tak samo jak teraz akceptujemy teksty o innych programach: Firefoxie, Amaroku, K3B, Network Managerze. Takich postów na blogach będzie coraz więcej, bo mój program, choć jest niewielki, stał się jednym z często używanych programów dla Linuksa. Trudno wyrzucać posty o Network Managerze, czy zamkniętych sterownikach ATI i Nvidii. Czy tego chcemy czy nie, czas zaakceptować istnienie w świadomości użytkowników popularnego programu do modemów.
Chciałbym się odnieść do tematu opisującego mój program na tym blogu. Szanuję prawa autora blogu do jego swobodnej wypowiedzi. Ale z uwagi na to, że doszło tutaj do nieporozumienia, a dyskusja o spamie zepsuła opinię niewinnego programu. (na szczęście wszystkie wątpliwości zostały już wyjaśnione). Czy nie można by usunąć tego wprowadzającego czytelników w błąd tematu i stworzyć dwa osobne tematy o spamie i drugi o zaletach i wadach otwartego i zamkniętego oprogramowania?
Tylko proszę nie wspominać tam mojego programu! Chłopców do bicia znajdziemy gdzie indziej: zamknięte sterowniki w kernelu, Sony które popisało się podejrzanie działającym programem, czy różne dziwne pluginy do Firefoxa. Pluginom łatwo wyrządzić szkodę użytkownikowi, bo są częścią przegladarki normalnie łączącej się z internetem. Opera ma też zamknięty kod. Dlatego proszę - ani słowa o moim programie. On nawet nie łączy się z internetem, bo przecież robi to za niego systemowy pppd. Program tylko ułatwia użytkownikom zmianę operatorów komórkowych, komend modemów itp. To tylko kilkanaście różnych wyrazów wpisywanych do plików tekstowych w /etc/ppp/. W działaniu przypomina program do zmiany ustawień tapety na pulpicie. Po co więc mieszać go z jakimiś zagrożeniami? Jak się nie ma dowodów, to trzeba milczeć!
Od pół roku (pracując za darmo) mozolnie buduję bazę zadowolonych użytkowników Global GPRS, a tu nagle ktoś takim dziwnym komentarzem (jak się potem okazało bezpodstawnym) zaczyna psuć jego opinię. Od razu odechciewa się tworzyć darmowe, pomagające ludziom programy w środowisku pełnym (przepraszam za to określenie) fanatyków otwartego oprogramowania, wietrzących wszędzie różne spiski. Przypominam, że ponad 90% oprogramowania na świecie nie ma otwartego kodu. Autorzy mają prawo wybierać licencję inną niż GPL.
Wiem, że o wiele proszę. Usunięcie tematu z ulubionego bloga autora nie przychodzi łatwo. Ale mam nadzieję, że autor w życiu kieruje się etyką, poczuciem przyzwoitości i nie odpisze z arogancją “To mój teren więc przywoitość tu nie obowiązuje”
W życiu zdarzają się nieporozumienia i dziwne sytuacje, ale to sami użytkownicy internetu i autorzy blogów mają wpływ na to, czy internet będzie nazywany szambem czy też blogi będą zawierały prawdziwe informacje.
Tych czytelników i znajomych autora, którzy nie zgadzają się na przeprowadzaną przez niego egzekucję pożytecznego projektu (przez bezpodstawne psucie mu opinii), proszę o przekonanie go do usunięcia tego bezsensownego tematu.
Patrys, piszesz, że uruchamianie nieznanych binarek jest niebezpieczne. Owszem.
Ale przecież nie jesteś ZU, wiesz jak postawić szybko jakiegoś jaila, uruchomić livecd w maszynie wirtualnej czy zestawić jakąkolwiek inną piaskownicę.
Zamiast tego ograniczyłeś się do “analizy” przez przegrepowanie binarki i na takich podstawach zacząłeś siać FUD-y, łącznie z podważaniem prawdziwości imienia i nazwiska autora softu.
Tak się nie robi.
Tym bardziej, że z łatwością byłbyś w stanie przeprowadzić naprawdę rzetelną analizę, łącznie z jakimś (s|l)tracem binarki w bezpiecznym środowisku, ba, mogłeś nawet łatwo sprawdzić co się dzieje gdy odpalisz program na OpenSuSE. Wirtualizacja pod Linuksem jest obecnie dziecinnie prosta. Ale chyba z góry założyłeś, że autor to “słaby programista”, a Ty masz o wiele wyższe kompetencje, więc nie ma co angażować się w rzeczową analizę programu skoro można od razu zacząć smażyć zjadliwą antyreklamę na blogu.
Tak się nie robi, to nieprofesjonalne.
PS: A gdyby stringi poleceń do wykonania zaszyte w kodzie były choćby zrot13-owane i przez to niewykrywalne prymitywnym searchem, to ten wpis by pewnie nie powstał, prawda?
Uśmiałem się czytając twój artykuł z łatwą przecież do wykonania analizą poprzez string. Ośmiesza cię on w oczach czytelników. Cytat:
“Nie dotykać, pomacać przez ldd i strings. Ten drugi pokazuje, że program szuka gksu albo kdesu. Po co? Pokazuje też, że autor jest słabym programistą i szuka urządzeń przez dmesg | grep ”
Zademonstruję jak wiele można wyczytać bez uruchomienia programu dzięki prostemu uruchomieniu string: Zajmę się najpierw twoim dziwnym pytaniem po co programowi gksu i kdesu. Po uruchomieniu string bardzo łatwo jest tam znaleźć taki tekst:
” Nie masz zainstalowanego programu gksu lub kdesu.
Dlatego nie można automatycznie skopiować plików
Zainstaluj jeden z tych programów lub skopiuj pliki
ręcznie np. w ten sposób
W Konsoli (Terminalu) uruchom komendę su
aby otrzyma prawa administratora i potem napisz:
cp
”
Nawet bez uruchamiania programu można uzyskać odpowiedź do czego programowi potrzebne jest gksu i kdesu
Przecież sam o tym informuje użytkownika! Jak udało się tobie przeoczyć taką oczywistą rzecz? A jakbyś choć raz uruchomił program, to byś ujrzał okno kdesu pytające o zgodę na kopiowanie ustawień przy pomocy cp.
W następnym zdaniu sugerujesz, że autor jest słabym programistą, bo rzekomo szuka urządzeń przez dmesg | grep
String pokazuje, że tylko w jednym miejscu programu występuje dmesg | grep
dmesg | grep USB –after-context=10 –after-context=6 >> /tmp/t6053129742-1
dmesg | grep ACM –after-context=10 –before-context=6 >> /tmp/t6053129742-1
Łatwe do zrozumienia parametry –after-context=10 –after-context=6 służą do wyświetlania w sumie 16 linii znajdujących się wokół wystąpienia słowa USB. Od razu widać, że to nie jest szukanie urządzenia aby go użyć, ale generowanie logów, które opisują sposób rozpoznania tego urządzenia przez kernel. Jak można było tego nie zrozumieć? Komunikaty występujące przed i po wystąpieniu słowa USB informują czytającego te logi czy sprzęt został poprawnie rozpoznany. Logi są zapisywane do pliku /tmp/t6053129742-1 Każdy student pierwszego roku informatyki rozumie te zapisy. Jak udało się tobie zaliczyć zajęcia z informatyki?
Nawet nie uruchamiając programu można znaleźć dzięki string czemu program sprawdza, czy jest uruchomiony na Suse, bo zaraz po instrukcji sprawdzającej czy to Suse (która jest tuż obok, bez żadnego odstępu!) jest tekst:
“Program nie działa na Suse. Spróbuj innej dystrybucji. Pełna lista jest w dołączonym do programu pliku README.TXT”
Twoja rada aby program nie sprawdzał na jakiej dystrybucji działa jest idiotyczna. Widać, że nie masz większego pojęcia o pisaniu programów dla Linuksa. Wiele dystrybucji, w tym Suse mocno różni się od pozostałych i program musi je rozpoznać aby działać na nich w inny sposób.
Więcej głupot nie chce mi się komentować. Idz sobie do jakiejś szkoły.
Zabieranie się za wyszukiwanie błędów w wersji beta 1 cudzego programu świadczy o jakiś kompleksach. Przecież wiadomo, że wersja beta 1 jest wczesną wersją testową, a nie finalną i zawiera zwykle wiele niedoskonałości (których ty jednak nie znalazłeś).
Chciałeś ośmieszyć autora programu, ale twój artykuł ośmiesza ciebie. Pewnie twój pracodawca i klienci kiedyś go przeczytają. W dowolnej firmie informatycznej za każdą z wymienionych tu elementarnych pomyłek od razu wyleciałbyś z pracy. Trzymasz na blogu artykuł będący piękną prezentacją twoich umiejętności zawodowych. To idealny dodatek do twojego CV ! :)
Bold:
Jeden. Nauka czytania: poświęciłem programowi całe 2 minuty, jedną na ściągnięcie, drugą na przegrepowanie strings na obecność głównych podejrzanych. Nikt mi nie płaci za recenzowanie spamu i nie zamierzam poświęcać mu swojej uwagi. Ty bierzesz wszystkie tabletki na powiększanie penisa, których reklamy wpadają do twojej skrzynki i opisujesz skutki ich działania? Nie? Ja też nie. Wyjaśniłem wyżej, czemu nie uruchamiam przypadkowych binarek. Zwłaszcza utrzymywanych w darmowej domenie.
Dwa. Odnośnie twojej Ciętej Riposty™ - grepowanie za urządzeniami uważam za skrajną głupotę, od tego jest HAL. Niezależnie od tego, czy autor uznał, że 16 linii z dmesga mu się do czegoś przyda (co też jest głupotą, bo dmesg jest rotowany i jakimkolwiek źródłem informacji może być tylko tuż po włączeniu urządzenia).
Trzy. Nie szukam i nie szukałem żadnych błędów. Autor nie zadał sobie żadnego trudu w poinformowaniu reszty świata o swoim programie (z uniksami i GNOME mam na tyle dużo wspólnego, że dowiedziałbym się choćby z chińskiego serwisu o GTK+), za to przychodzi jakiś kretyn i wkleja prawie słowo w słowo ten sam komentarz po kilkudziesięcioma notkami na blogach. Już w pierwszym akapicie zaznaczyłem, co było powodem napisania notki.
Cztery. Informacje o “inności” SuSE świadczą tylko o metodzie, jaką próbuje się rozwiązać problem. Mówię to z pełną świadomością, jako współautor jednej z dystrybucji. Patrz wyżej - HAL jest wszędzie, podobnie jak pppd.
Nie jestem programistą, ale uważam stwierdzenie “uruchamianie programów, których źródła się nie zna jest cholernie niebezpieczne.” zakrawa na paranoję.
Druga sprawa, że pisanie o kimś, że jest kiepskim programistą, bez nawet uruchomienia jego programu jest nieładne, nie wspominając o radzie aby program skasować i napisać od nowa.
@dely
mam swoją politykę bezpieczeństwa, Ty masz swoją, Patrys ma swoją. Jeśli Patrys wybrał paranoisalny model tej polityki - jego sprawa i miał do tego prawo. Osobiście zgodzę się ze stwierdzeniem że “uruchamianie programów, których źródła się nie zna jest cholernie niebezpieczne”.
Dodatkowo, wydaje mi się, że zdecydowana większkość z Was tu piszących nadal nie rozumie przesłania tego posta.
wojtosz: bo wpis nie ma przesłania, zaczyna się od spamu a kończy pomawianiem konkretnego człowieka. Jakieś przesłanie miałby, gdyby wyciąć z niego te wycieczki osobiste na temat kompetencji Dariusza czy krytykę jego kodu na podstawie “statycznej analizy ASCII”.
Patrys dostał spam, wkurzył się, naskoczył na autora (który jak rozumiem ze spamem nie miał nic wspólnego), przy okazji sobie pojechał po jego kompetencjach (”adding insult to injury”), opierając wszystko na wątłych poszlakach.
Głupio wyszło, no.
Wypada tylko przeprosić Dariusza, spełnić jego prośbę i wywalić oskarżycielski tekst, a w przyszłości może spróbować się najpierw skontaktować z autorem softu nim się mu zacznie dupę obrabiać w internecie.
Wpadki się zdarzają, ale tę akurat da się łatwo odkręcić :)
Zatrważający jest poziom determinacji urażonego autora programu - w kontekście rzekomego pozwu jak i komentarzy tutaj (nie wątpię, że część anonimów była tego samego autora)… Trochę przykre widzieć taki poziom ograniczenia jak i takie ego… Cóż, internet daje trolom dużo odwagi. Życzę powodzenia w trzymaniu swojej linii i swojego zdania!
P.S. “dmesg | grep” mnie normalnie krzesła zrzucił, aczkolwiek analiza strings i ldd nie jest dość mocnym argumentem. Jakiś strace/ltrace czy inny uruchomiony na wirtualnej maszynie byłby tu lepszy… W końcu od tego są wirtualne systemy, by je psuć, czyż nie?
Jesteś skończonym idiotą, który nie ma pojęcia nawet o takich rzeczach jak bezpieczeństwo przy uruchamianiu “binarnych” programów, jakbyś potrafił to byś wiedział, że można binarki przeanalizować pod IDA / OllyDbg / WinDbg / Hiew / HTEdit, a już analizowanie stringów zakrawa na kpinę (tak się analizowało, ale 20 lat temu). Nie pisz o czymś o czym nie masz pojęcia, bo tylko się ośmieszasz.
Bartek:
Pieprzysz głupoty za przeproszeniem. Tutaj jest UNIX i do analizy służą maszyny wirtualne i rozszerzenia kernela: apparmor, grsec, strace i dtrace.
Analizowanie programu poprzez strings było stosowane kilkanaście lat temu w czasach DOS-u przez początkujących użytkowników komputera. To pomysły z innej epoki. Nie było wtedy Linuksa i Windows. Nawet w tamtych czasach użycie strings zostałoby wyśmiane. Hoppke wyjaśnił czemu jest ono całkowicie nieskuteczne.
Patrys zauważył swoją żenującą niewiedzę dopiero po kilku tygodniach i po przeczytanuiu kilkudziesięciu komentarzy. Dopiero w swoim ostatnim komentarzu, aby poprawić swój wizerunek, zaczyna wspominać o tym co wyczytał w poradach wyśmiewających go ludzi: o strace, ltrace itp.
Tylko po co brał się za analizę programu skoro nie ma o tym najmniejszego pojęcia?
Tekst o programie wyraźnie pokazuje brak elementarnej wiedzy.
W swojej firmie nie zatrudniłbym takiej osoby nawet jakby chciał pracować za darmo.
Potencjalni klienci Patrysa czytający jego blog pewnie wyrobią sobie taką samą opinię.
Artur:
Mam dobry humor do karmienia trolli.
Artur nie umie korzystać z wyszukiwarki, samo wpisanie “strace” w search box z prawej strony bloga zdradza choćby tę notkę.
A tutaj możesz łatwo sprawdzić, że od ponad 4 lat pracuję przy PLD, co bez narzędzi typu gdb i strace jest raczej mało wykonalne.
Serdecznie pozdrawiam pozbawionych elementarnej wiedzy na temat wyszukiwania :)
lol ja przecież wymieniłem narzędzia, które są dostępne w wersji unixowych, jak IDA czy htedit i są powszechnie wykorzystywane do analizy wszelkiego rodzaju oprogramowania, jak kiedyś przestaną cię utrzymywać rodzice i być może znajdziesz pracę w jakiejś firmie av, gdzie profesjonalnie analizuje się oprogramowanie, a nie czyta stringi, to cię oświeci i przestaniesz pieprzyć za przeproszeniem takie głupoty wprost ze wspomnianych przez kolegę Artura czasów średniowiecza…
PS. a przy okazji, na Windowsach nie ma maszyn wirtualnych albo emulatorów? A słyszałeś o Sandboxie, VMware, VirtualPC, Parallels, VirtualBox (większość z nich jest wieloplatformowa) etc.? Czy może unixy mają wyłączność?
Bartek:
Powszechnie wykorzystywane do jakiej analizy? Do reverse engineeringu? IDA do debugger/disassembler, chyba że coś się zmieniło od czasów, kiedy pracowałem na SoftIce.
Z utrzymywania przez rodziców nawet nie chce mi się śmiać :)
Co do twojego post scriptum: mylisz wirtualizację maszyny z wirtualizacją systemu. Idź, wygooglaj sobie kvm i vserver.
Fajny tekst :)
Ale sam osobiście zamieściłem w jednym z topików na forum ubuntu spamerską wiadomość :)
http://forum.ubuntu.pl/showthread.php?t=41865 Więc nie do końca tylko ta osoba spamuje, zresztą jakby się nie patrzać to aplikacja pewnie niektórym przydatna, mnie osobiście nie udało za pomocą tego programu uruchomić neta :/ Szybciej skrypty napisałem… Nie wiem czy ta osoba nie jest również twórcą ubuDSL :), ale nie wnikam, Podkreślam, że nie znam autora ani tego programu ani tej strony i nie staram się bronić nikogo ani niczego :D
Szczerze mnie rozbawiło wszystko co tu zostało napisane. Dziękuję Wam za tą radość, która pojawiła się na mych ustach gdy czytałem Wasze niesamowite wypowiedzi:)