Spisek przeciwko Blipowi?

Z całym szacun­kiem dla reup­take, nie bar­dzo widzę sens jego ostat­niej notki. Vagla pisze bar­dzo sen­sow­nie i nie jest to tekst poświęcony w połowie twit­terowi i 100 innym rzeczom. Vagla wskazuje na to, co dzieje się z pier­wo­wzorem Blipa i co któregoś dnia może spo­tkać i wer­sję pol­ską. Wła­ściwie pokazał, że już pojawiły się pierw­sze (bez względu na to, czy to żart) próby wykorzystania API ser­wisu do wydobywania prywat­nych informacji.

Jasne, można się spierać o to, że prze­cież ser­wis wyraź­nie zaznacza, że cała treść jest publicz­nie dostępna. Problem w tym, że ludzie bez wiedzy infor­matycz­nej mają na ten temat swoje własne wyobrażenia. Kto z szarych blipowiczów jest świadom faktu, że raz wysłana i usunięta wiadomość mogła w międzyczasie zostać zin­dek­sowana za pomocą API przez nie­zależny ser­wis? Ile osób wie, że tre­ści wysłane na Blipa mogą nagle pojawić się w wynikach wyszukiwania Google? Na przy­kład pod­czas rutynowego spraw­dzania poten­cjal­nych kan­dydatów do pracy?

To co dziś jest prywatną opinią w zamkniętej dys­kusji lub żartem wysłanym do kolegi, wyrwane z kon­tek­stu może nieoczekiwanie zaatakować w trak­cie roz­mowy kwalifikacyj­nej w postaci pytania dlaczego uważa Pan, że nasz kluczowy part­ner jest — cytuję — do dupy? To są rzeczy, o których mało kto teraz myśli. Do złud­nego poczucia prywat­no­ści przy­czynia się też funk­cja usuwania wysłanych wcześniej statusów. Jest bar­dzo użyteczna w przy­padku poprawiania literówek, ale na nie­wiele zda się, gdy przy­pad­kiem chlap­niemy więcej, niż chcielibyśmy powiedzieć stojąc z megafonem na dachu pobliskiego targowiska.

Na Blipie prywat­ność nie ist­nieje, nie da się jej też nic stam­tąd skutecz­nie usunąć i trzeba się z tym pogodzić. Jeśli masz wstydliwy sekret, to użyj telefonu albo komunikatora z sil­nym szyfrowaniem. Proste — w teo­rii. Problem oczywi­ście leży gdzie indziej. Ludzie zawsze będą strzelać sobie w stopę, nie­zależ­nie, czy damy im do ręki kom­puter, czy flamaster, o czym dobit­nie świad­czą własne numery telefonów komór­kowych, pozostawiane na przy­stan­kowych wiatach przez siedem­nastolet­nie krej­zolki i hasła do prze­róż­nych sys­temów infor­matycz­nych, pieczołowicie przy­klejane na żółtych kar­tecz­kach do biurowych monitorów.

8 Responses to “Spisek przeciwko Blipowi?”


  • W zasadzie Twój ostatni akapit pod­sumowuje wszystko. To nie jest problem blipa. To problem nie­zrozumienia przez ludzi tego jak działają nowe tech­nologie a czasem nawet jak działa świat. Nie można wymagać od twór­ców produk­tów żeby nie udostęp­niali niczego, czym użyt­kow­nik może sobie zrobić krzywdę (czym byś sobie wtedy wyprasował koszule).

    To, że jakiś ćwier­ćin­teligent ze służb wywiadu opublikuje zdjęcia swoje i kolegów na naszej-klasie, ktoś inny napisze na blipie że kowal­ski to c…j a ktoś inny zapragnie spraw­dzić, czy przez roz­grzane żelazko roz­mawia się rów­nie dobrze co przez jego telefon Siemensa, to nie jest w naj­mniej­szym stop­niu wina twór­ców wspo­mnianych produktów.

    Człowiek jest bar­dzo kreatywną istotą i podobno jed­nemu nawet udało się utopić w talerzu zupy. Jestem prze­konany, że dla dowol­nego produktu znaj­dziemy osoby, które z jego pomocą zrobiły sobie krzywdę. Tylko czy należy winić za to twór­ców tych produk­tów? Wów­czas każdy kto cokol­wiek na tym świecie stworzył, byłby winny.

  • Bar­tek:

    Ani ja, ani Vagla, nie oskar­żamy Blipa. Vagla pokazał problem, który ist­nieje i z którym spo­tkał się już Twit­ter. Mamy teraz do wyboru zastanowić się, jak zminimalizować skutki (choćby przez edukację użyt­kow­ników) albo udawać, że problemu nie ma i nie będzie (co zdaje się robić reuptake).

  • Nie używam Twit­tera, ale sądząc po tym, co pisze Vagla, są to dwa zupeł­nie różne problemy?

    a ostat­nio nawet wiel­kie wzburzenie wywołała infor­macja, iż komunikaty wysyłane między dwoma dowol­nymi użyt­kow­nikami _stały_się_ powszech­nie dostępne. ”

    (pod­kreślenie moje)

  • Twój post jest trzecią blogową publikacją, jaką prze­czytałem o Blipie w ciągu 15 minut prze­glądania rssów i w końcu zaj­rzałem — „nie­ważne co mówią, ważne, że mówią i nie prze­kręcają nazwiska”. Ten „flejm” (notabene pierw­szy jaki widzę na blogach; publikowanie na własnej stronie znacząco pod­nosi kul­turę wypowiedzi, w porów­naniu np. do usenetu) czy „fud” świet­nie się przy­służy blipowi.

  • pozwolę się nie zgodzić.

    z tego, co ja zro­zumiałem, to pokazano tam 3 rzeczy, które spo­tkały twittera.

    1. ujaw­nienie prywat­nych profili w skutek awarii. blip a) nie ma prywat­nych profili; b) straszenie, że w przy­padku awarii mogą zostać ujaw­nione jest przedwczesne.

    2. problem z obrażaniem/gnębieniem użyt­kow­ników + bliżej nie­zdefiniowanym spamem. odwieczne problemy wszyst­kich ser­wisów społecznościowych

    3. problem z wydaj­no­ścią twittera.

    te 3 rzeczy (poza pierw­szą) nie mają NIC wspól­nego z „wydobywaniem” infor­macji z wiadomo­ści, które raczysz określać jako prywatne, co jest założeniem nie­słusz­nym. to klasyczny fud, roz­szerzanie „straszenie” na rzeczy, które jesz­cze się nie zdarzyły i być może nigdy się nie zdarzą.

  • Mar­cin:

    Problemem jest właśnie to, że ludziom wydaje się, że skierowane wiadomo­ści są prywatne. Umiesz­czają tam prywatne infor­macje, których nie podaliby przy­pad­kowym prze­chod­niom na ulicy.

  • Patrys:

    Nie wiem, czy tak jest. Fak­tycz­nie moż­liwość ich wyszukiwania mogła wielu zaskoczyć, bo już fakt, ze ktoś inny z Blipa jest w stanie je prze­czytać nie powinna. Prze­cież każdy wchodząc na cudzy kok­pit widzi te wiadomo­ści. Ale zgadza się, taki problem ist­nieje. Nie widzę tylko dobrego roz­wiązania. Straszenie i szukanie paragrafów (a może prawa autor­skie? a jesz­cze pod­ciągnijmy pod tajem­nicę służ­bową?) raczej do niczego nie prowadzi. Zwłasz­cza takie roz­szerzone straszenie. Tzn. prowadzi: do nie korzystania z ser­wisu, a nie do korzystania w roz­sądny sposób.

  • Cóż. Nadal staram się nie atakować nikogo, chociaż — jak przy­pusz­czam — po prze­czytaniu „odpowiedzi” Mar­cina wiele osób by mi wybaczyło, gdybym odniósł się „per­sonal­nie” do poruszanych tam stwier­dzeń. W każ­dym razie opublikowałem drugi tekst:

    Regulamin korzystania z Ser­wisu blip.pl
    http://prawo.vagla.pl/node/7905

Leave a Reply