Niniejszym prezentuję pierwszy w historii tego bloga przepis. Nie panikujcie jednak, jest to przepis godny informatyka.
Sprzęt i składniki
- Mikrofalówka z funkcją grilla (opiekacz/funkcja
crisp
) - Bułki do hot-dogów (2–4 na głowę)
- Parówki (np. Berlinki z ostrym chili albo parówki sojowe)
- Ser gouda
- Pikle
- Cebula
- Sałata
- Prażona cebulka (gotowa, w słoiczku)
- Keczup
- Musztarda
Przygotowanie
Czas przygotowania: 5 minut na porcję. Jednocześnie mogą jeść 2 osoby.
Dwie bułki naciąć. Ułożyć zamknięte na podstawce do opiekania, obok nich ułożyć dwie parówki. Opiekać przez 1–1,5 minuty. Następnie bułki odwrócić i opiekać ponownie przez 1–1,5 minuty.
Po wyjęciu bułki otworzyć i posmarować musztardą. Następnie umieścić w nich parówki i położyć na nich po dwa plasterki sera. Wyłączyć w mikrofalówce tryb grillowania i całość podgrzewać przez około minutę, do stopienia sera.
Po wyjęciu do środka włożyć liść sałaty, 1–2 plasterki cebuli i pikle. Całość polać keczupem i posypać prażoną cebulką.
Zeżreć hot-dogi, następnie wszystkie czynności powtórzyć. Robienie większej ilości jednocześnie mija się z celem, bo jedzenie szybko stygnie.


by 3ED
25 paź 2009 at 19:52
Parówki z indyka (indykpol) są świetne (prawie tak dobre jak „jedynki”, a o niebo tańsze), nadadzą się tutaj? -.-’
by Patrys
25 paź 2009 at 20:37
Nadadzą się każde, które da się włożyć do mikrofalówki. Odpadają więc blaszane parówki i metalowe kabanosy.
by marekzawa
25 paź 2009 at 21:30
<>
A co z parówkami. Też obracać ?
by 3ED
25 paź 2009 at 23:08
Obrać, mikrofalówka nie lubi folii ale lepiej je uprzednio ugotować i wystudzić — będą lepsze ciepłe-psy. -.-’
by 3ED
25 paź 2009 at 23:10
o bosz.. obrać/obracać ;x
by wariat
25 paź 2009 at 23:15
Okrutnie skomplikowana procedura… to ja już chyba wolę pizzę bez cudów techniki, trwa wielokrotnie dłużej, ale można zrobić raz i starczy na 2 do full i jeszcze na śniadanie zostanie.
by Patrys
26 paź 2009 at 01:49
wariat:
Faktycznie, w porównaniu z robieniem pizzy jest to niepomiernie skomplikowana procedura. Wyrabianie ciasta drożdżowego jest niczym w porównaniu z koniecznością obrócenia bułek w połowie opiekania.
by wariat
26 paź 2009 at 08:39
Ale warto porównać również efekt końcowy jednego i drugiego ;-)
Anyway, ciasto wyrabia mi mikser — no bo bez przesady, i pomijając czas de facto wyprodukowanie pizzy nie jest dużo bardziej skomplikowane — jeśli rozpisać produkcję hot doga jak Ty powyżej, gdzie każda najmniejsza czynność jest uwzględniona, a przepis na pizzę skrócić w kilku miejscach do np. „Położyć na cieście dużo różnych rzeczy na jakie ma się akurat ochotę.” :D
No i ma tę niezaprzeczalną zaletę, że nie trzeba gotować w trakcie jedzenia.
by Kam
26 paź 2009 at 19:40
Sojowe parówki?!?
To ja wolę kit z okien… przynajmniej nie jest modyfikowany genetycznie.
I w dodatku smakuje kitem.
Bo te parówki na pewno nie smakują parówkami.
by Patrys
26 paź 2009 at 20:22
Kam:
Niektórzy są wegetarianami. Do tego wyobraź sobie, że istnieje cała gama produktów z soi niemodyfikowanej genetycznie. A sojowe parówki smakują jak pasztet — przetestowane na sobie.
by Kam
27 paź 2009 at 20:58
Nie chcę wywołać flame’a ale nie ma czegoś takiego jak coś sojowe zrobione z soji niemodyfikowanej genetycznie.
Każda ‘ekologiczna’ uprawa w europie i USA ma zanieczyszczenia na poziomie 15% — bo żaden „zdolny” inaczej rolnik nie pomyślał, że modyfikowana się rozsieje na niemodyfikowaną rosnącą w okolicy.
Druga sprawa — dla wegetarian soja jest zbędnym zapychaczem. Ani to to nie dostarcza odpowiedniej ilości białka ani węglowodanów ani tłuszczów (potrzebnych do prawidłowego działania organizmu człowieka).
Nie jestem fanem mięsa, nie znoszę parówek ale ponad wszystko nie tknął bym czegoś zrobionego z soi co ma imitować coś zupełnie innego. Jak soja to tylko pełne ziarna, które samemu potem się przerabia. Cała reszta to dziadostwo i masakra dla organizmu. Zdecydowanie lepiej polubić bób, fasolę i groch.
Proszę zapytaj dobrego dietetyka — potwierdzi moje słowa.
A do hot-doga zamiast takich ‘parówek’ lepiej wsadzić podduszonego bakłażana pociętego w długie paski albo podsmażone na głębokim oleju w cieście pieczarki :)
by Patrys
27 paź 2009 at 23:28
Aha, parówki sojowe są złe, bo są niezdrowe. W przeciwieństwie do hot-dogów i całej idei fast-foodów. Niektórzy jadają też to, co im smakuje.
by 3ED
27 paź 2009 at 23:31
Kam: „na głębokim oleju w cieście pieczarki” — To już chyba bardziej pod zapiekankę podchodzi.. :) Ciekawi mnie jak to smakuje, możesz opisać jak to zrobić?
by wariat
28 paź 2009 at 01:14
Widzę, że dyskusja rozwija się w nieprzewidzianym kierunku. Jeśli chodzi o produkty sojowe — nie dla wegetarian — to polecam kotlety sojowe (z paczki) z dodatkiem podsmażonych pieczarek i wędzonego boczku (wszystko zmiksowane razem). Rewelacja! Tylko trzeba eksperymentować z ilością wody, musi być wyraźnie mniej niż w przepisie, bo się rozlecą, ale nie za mało bo … też się rozlecą :D Tak to już jest z żarciem z paczki :D
by bns
28 paź 2009 at 09:26
A gdzie fotka ciepłych psów? :)
by zapamietasz
02 lis 2009 at 21:03
Kam, bądź tak uprzejmy i smyrnij mi namiary na swojego bloga
na
wp.pl
by Jaras
26 lis 2009 at 08:55
Zboczeńcu — sojowe? o.O
by cimeris
30 lis 2009 at 22:24
Kam:
A pieczarki w cieście na głębokim tłuszczu, to są zajebiście zdrowe– raz głęboki tłuszcz, dwa ciasto nasiąknięte tłuszczem, trzy pieczarki. Nie ma upraw pieczarek bez chemii(wiem, bo znam osobiście byłego hodowcę pieczarek). Bakłażana z działki, gdzie nie używa się żadnych sztucznych nawozów tez raczej nie dostaniesz, chyba, że masz znajomego rolnika, który ma ekologiczne uprawy. Wolę soję, przynajmniej, w odróżnieniu tych grzybów z samą chemią, ma jakieś wartości odżywcze. Poza tym, skąd wniosek, że modyfikowane genetycznie produkty nie są zdrowe? Nie ma na to żadnych dowodów, to tylko jeden z wielu „sprzedających się” haseł. Od kiedy genetyka jest gorsza niż faszerowanie chemią?