Godzina 18:00. Przychodzi SynPrezesa™ i mówi, że coś z siecią jest nie tak i trzeba sprawdzić. Pytam więc, jak zwykle uprzejmie, jaka jest natura problemu.

- Mam straszne lagi do rutera. Ponad sekundę, jak coś ściągam.
- No to nie ściągaj.
- A w ogóle wczoraj jak ściągałem plik to miałem transfer 3,3 kilobajta na sekundę.
- To dobrze.
- Jak dobrze, przecież wcześniej było 200 kilo?
- Ale jak podniosłeś sto dwadzieścia osiem firmowych adresów IP na swoim komputerze, to ci obciąłem transfer do 32 kilobitów.
- No nie rób jaj! Daj mi minimum na 128.
- Przynieś mi polecenie od prezesa, to ci dam nawet całe dwa mega.
- No bez przesady, to jak na to ludzie będą się logować na shelle?

Nie będą? Morał: dziś dowiedzieliśmy się, że jako jedna z pierwszych firm we Wrocławiu wprowadziliśmy darmowe konta shellowe bez limitu sesji i łącza. Wystarczy poprosić SynaPrezesa™ i nawet Staś Kowalski może mieć konto na firmowym serwerze. I to z własnym vhostem, w końcu po coś te 128 adresów IP. A mi się kiedyś wydawało, że jeden publiczny adres IP na maszynę, która nie ma nawet serwera www, to już sporo…