Siedząc przed komputerem, człowiek niejednokrotnie boryka się z tym samym i wciąż powtarzającym się problemem. Nie jest to jeden z tych znanych z BTSów showstopperów
, ale nie umniejsza to jego wagi ani o gram. Sprawa jest o tyle mniej przyjemna, że nie tyczy się cyberprzestrzeni, w której nurzamy się zawodowo czy prywatnie, a życia jak najbardziej realnego. W dobie komputerów, gdzie najwartościowszym towarem jest sygnał i ciągi jego bitów, jest to doznanie wręcz niecodzienne. Przyzwyczajeni myśleć o sobie jak o wszechpotężnych jednostkach, które na wyciągnięcie klawisza
czy może w zasięgu myszki
mają nieograniczoną wręcz siłę stwórczą, współcześni hakerzy przegrywają z kretesem w starciach z własną fizycznością. Niemożliwość prześledzenia zachodzących tam procesów, rozbioru na wątki, czy podejrzenia kodu czyni zmagania ze światem rzeczywistym czymś koszmarnym i odrażającym, czymś czego chcieliby unikać za wszelką cenę. Nic więc dziwnego, że tak zwana młodzież z badblockami na twarzy
nierzadko pozbawiona jest jakiegokolwiek życia socjalnego. Są to wyalienowane jednostki, które na kanałach IRC kreują się na guru, jednocześnie mając problemy z załatwieniem najprostszej choćby sprawy, kiedy wymagany jest bezpośredni kontakt z ludźmi. Reasumując, chciałem napisać, że nie wiem, czemu swędzi mnie kolano.

strace kolono :P
strace w sensie strejs a nie strace :)
Uf, tą ścieżkę porzuciłem 3 lata temu i jestem z tego powodu zadowolony. :-)
Btw, czemu na nina.jogger.pl jest HTTP/1.0 404 Not Found ?
A Nina po przeczytaniu ostatniego zdania podrapała się po kolanie ;)
riddle: długa i w sumie nudna historia.
wczoraj odkryłem świetnego bloga. czytałem pół nocy, bo sympatyczny. dziś - HTTP/1.0 404. No kurczę. A tę notkę znalazłem też przypadkiem. Na głównej jogger'a.
Wnioski:
1) Świat jest mały
2) Czytaj wszystko do końca
3) Fajne rzeczy mogą zniknąć
4) I tak lubię IRC
Pozdrawiam. ;-)
Google.com -> Cache :> Nina nie używała noindex, nofollow :P
Jak bardzo chcecie to ja chyba wyeksportowałam wpisy ;)
Patrys: ja też wolę kontakty z komputerem, niż z ludźmi. Znaczy się, lepiej sobie radzę z komputerem. System może mnie obrzucić jakimiś oopsami, errorami itp., a mnie to tylko pobudzi do dalszej i efektywniejszej pracy (czasem jak się nic nie spieprzy, to zaczyna być nudno). Człowiek powie mi że jestem głupi, czy że na niczym się nie znam, i już mam doła że hej…
Swoją drogą… to ciekawe, że badblocki na twarzy dalej mam, mimo że dawno powinny się wyekspirować (młodzieżą coraz mniej jestem)… może coś w tym jest?
Co do kolana, to rozumiem, że strace lub gdb byłyby rozwiązaniem, ale lekarz odpada, bo to człowiek? ;-)
Nina: nie rób sobie jaj, tylko wracaj na Joggera!
riddle: wygląda na to że to był tylko sen ;)